Nowojorczycy nie lubią czekać. Zohran Mamdani obiecał wiele, teraz musi wziąć się do roboty. "Pierwsze 100 dni zostaje ludziom w pamięci"

— Jeśli gdzieś w mieście wróbel umrze na zawał, jest to moja wina — mawiał Ed Koch, burmistrz Nowego Jorku w latach 1978-1989. Nie bez powodu ta rola uchodzi za "drugie co do trudności stanowisko w kraju". Burmistrzowie Nowego Jorku nieraz musieli mierzyć się ze śnieżycami, atakami terrorystycznymi, epidemiami czy z nieugiętymi władzami stanu. Kryzysy potrafią skutecznie zburzyć plany nawet najbardziej zaprawionego włodarza miasta. A dla pozbawionego doświadczenia Zohrana Mamdaniego, który został burmistrzem 1 stycznia, będzie to szczególne wyzwanie. Choć udało mu się zdobyć sympatię większości Nowojorczyków, zdążył narobić sobie też licznych wrogów. Będą rzucać mu kłody pod nogi i z euforią witać jego każde, nawet najmniejsze potknięcie.