Co czeka świat w 2026 roku. Polska bez wyborów, ale te za granicą mogą namieszać

Polska w 2026 roku oddetchnie od wyborów. Ale inni za granicą nie. Co więcej w niektórych krajach mogą one nieźle namieszać, a to może mieć wpływ na układ sił w Europie. Węgry to nr 1. Tu w kwietniu będą decydować się losy Viktora Orbána. Ale nie chodzi tylko o niego. Izrael, nawet USA – tu też będą toczyć się ważne rozgrywki. Oto, co czeka świat w 2026 roku. 12 kwietnia 2026. Tego dnia oczy całej Europy będą skierowane na Węgry. Wielu chciałoby wiedzieć, czy ten dzień może wyznaczyć koniec trwającej nieprzerwanie od 2010 roku władzy Viktora Orbána. To najdłużej urzędujący premier w historii Węgier i pod tym względem również obecnie rekordzista w UE. Do władzy doszedł dzięki wyborom, których pierwsza tura odbyła się dzień po katastrofie smoleńskiej. Dla polskiej polityki ten okres to politycznie rewolucyjne zmiany. Węgry z Orbánem w tym czasie zatrzymały się w miejscu. Jednak nowe coraz bardziej depcze mu po piętach. Czy lider węgierskiej opozycji Peter Magyar i jego TISZA (Partia Szacunku i Wolności) jest w stanie go pokonać? To będą jedne z najważniejszych wyborów, które czekają nas w 2026 roku. Ale do urn w wyborach parlamentarnych pójdą też wyborcy w Szwecji, Słowenii, Danii oraz na Łotwie i na Cyprze. A w Portugalii i Estonii będą wybory prezydenckie. W Bułgarii będą i wybory parlamentarne, i prezydenckie. Nie mówiąc o lokalnych, które czekają m.in. Hiszpanię, Niemcy, Francję i Włochy. Szykuje się więc prawdziwy maraton. Raj dla międzynarodowych publicystów. Najbliższy rok już nawet okrzyknęli "rokiem kluczowych wyborów". "Europa w 2026 roku zdefiniuje swoją polityczną przyszłość" – analizuje Euractiv.pl. Do tego w Izraelu przed testem stoi Benjamin Netanjahu. A Amerykę czekają tzw. wybory połówkowe. Będzie się działo. Wybory na Węgrzech (12 kwietnia). Co czeka Viktora Orbána Wielu chciałoby zobaczyć jego koniec. To odejście oznaczałoby nie tylko rewolucję dla Węgier, ale też ogromne zmiany dla UE, którą Orbán torpeduje. To byłby koniec forsowania prokremlowskiej polityki, sporów i walk o praworządność. Trudno jednak przewidzieć taki scenariusz po sondażach. Z jednej strony słychać, że poparcie dla Orbána spada, a on przed wyborami znów musi posiłkować się kolejnym rozdawnictwem. Według sondażu IDEA zagłosowałoby na niego 28 proc. wyborców. A na lidera opozycji Petera Magyara – 35 proc. Jednak według sondażu Magyar Társadalomkutató, przeprowadzonego przed Świętami, jest odwrotnie. Tu partia Orbána może liczyć aż na 51 proc. poparcia, a Tisza – na 38 proc. "Rządzący Fidesz–KDNP jeszcze bardziej zwiększyli przewagę nad swoim głównym rywalem, partią Tisza, podczas gdy poparcie dla partii opozycyjnej osiągnęło maksymalny poziom" – pisze Hungary Today. A poniżej kolejny sondaż, o 180 stopni inny: Wybory w Izraelu (październik). Co czeka Benjamina Netanjahu Podobnie jak Orbán, 76-letni Benjamin Netanjahu jest najdłużej urzędującym premierem w historii swojego kraju. Z przerwami sprawuje ten urząd od 18 lat. W październiku cały świat będzie obserwował, czy dalej utrzyma się u władzy. Czy po wyborach umocni swoją władzę, jeśli uda mu się zdobyć większość w Knesecie? Czy to może być koniec jego dominacji politycznej? Jeśli przegra, Izrael może przyjąć bardziej centrowy lub lewicowy kurs nie tylko w polityce wewnętrznej, ale też zagranicznej. Przypomnijmy, ostatnie lata Benjamina Netanjahu naznaczone były przede wszystkim jego polityką wobec Strefy Gazy, która wywołała oburzenie na całym świecie. Wybory w Europie. Wzrost poparcia dla skrajnych lub eurosceptycznych ugrupowań Tu szykuje się prawdziwa bitwa wyborcza na różnych szczeblach. W styczniu Portugalia będzie wybierać prezydenta, a jednym z kandydatów jest lider skrajnej prawicy André Ventura. A w Niemczech, Hiszpanii, Włoszech i Francji politykę zdominują wybory regionalne. "Cztery największe potęgi UE przygotowują się do wyborów regionalnych i samorządowych, które potwierdzą, jak duży impet ma skrajna prawica" – analizuje Euronews w obszernej analizie na temat wyborów ważnych dla Europy w 2026 roku. Na przykład w Hiszpanii socjalistyczny premier Pedro Sánchez ma dziś bardzo słabe notowania. Wybory w Aragonii (luty), a potem w Andaluzji, "będą kluczowym testem nie tylko dla PSOE, ale także dla centroprawicowej opozycyjnej Partii Ludowej (PP)" – czytamy.  Niemal wszędzie wybory mają być testem – albo dla obecnej władzy, albo przed kolejnymi wyborami w 2027 roku. Ale prawie wszędzie również tego, jak silna w poszczególnych krajach jest skrajna prawica i antyunijne ruchy. Na przykład w małej Słowenii (22 marca) władzę może przejąć centroprawica. To ciekawy przypadek, gdyż w 2022 roku wybory wygrał tam niemal nieznany Robert Golob, który zaledwie 4 miesiące wcześniej założył swoją partię. To był fenomen na skalę Europy. "To tak jakby w 4 miesiące powstała partia, która ogra PiS. W Słowenii zrobili coś niewyobrażalnego" – pisaliśmy wtedy w naTemat. Zwycięstwo Goloba uznano za głośne "nie" dla nieliberalnej demokracji. Jednak przez lata poparcie dla niego spadło, dziś tendencja w Słowenii jest raczej odwrotna. Ciekawy jest też przypadek Bułgarii. Tu, trzy tygodnie przez końcem roku i przystąpieniem do strefy euro, nastąpił polityczny wstrząs. Po protestach przeciwko korupcji i propozycji budżetu na 2026 rok, który m.in. zakładał podwyżki podatków, premier Rosen Żelazkow podał się do dymisji. Bułgarię czekają więc wybory przedterminowe. Do tego jesienią będą wybierać prezydenta (8 listopada). A że Rumen Radew nie może ubiegać się o trzecią kadencję, Bułgarów czeka kolejny ważny test. To wszystko ma znaczenie dla UE. Wybory w Rosji, wybory w USA "Tegoroczne ważne wybory mogą po raz kolejny zmienić polityczną i geopolityczną pozycję Europy" – podkreśla Euronews. Przewiduje m.in. zmiany na Łotwie, gdzie w sondażach prowadzi konserwatywny Sojusz Narodowy. Pisze, że w Danii sondaże wskazują, iż premier Mette Frederiksen, która jest u władzy od 2019 roku, też może stracić stanowisko. Ale np. w Szwecji (wybory 13 września) wciąż największe poparcie mają rządzący socjaldemokraci. Ale to nie wszystko. Zwraca też uwagę "globalne wybory mające wpływ na UE". O Izraelu już wspomnieliśmy. Została jeszcze Brazylia i USA. W Brazylii w październiku 2026 roku odbędą się wybory prezydenckie. Czy na kolejną kadencję zostanie dotychczasowy prezydent Luiz Inácio Lula da Silva? "Stawką dla UE w tym głosowaniu jest przyszłość porozumienia Mercosur, umowy o wolnym handlu, nad którą pracowano ponad dwie dekady" – czytamy. Wybory w 2026 roku mają się też odbyć w Rosji. A Amerykanie będą wybierać 435 przedstawicieli Izby Reprezentantów USA oraz wymienią jedną trzecią Senatu. Te wybory z kolei, jak się uważa, to test dla prezydenta USA.