Pamiętamy publiczne jedzenie żurku, jako wyraz aprobaty dla działań ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Jako pierwszy zrobił to Tusk, a za nim poszli jego przyboczni. Według mnie to pokazuje poziom zidiocenia klasy politycznej. Człowiek się zastanawia, czy ci ludzie jedzący żurek naprawdę zdołają nas obronić przed agresją ze strony Rosji - mówi dr. hab. Łukasz Młyńczyk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.