Rosja planuje atak, o który chce oskarżyć później Ukrainę i nie tylko – donosi organizacja Spravdi Stratcom Centre, powołując się na dane ukraińskiego wywiadu zagranicznego. Jak czytamy, Putin ma zamiar "sfabrykować dowody, wykorzystując fragmenty zachodnich dronów dostarczonych z linii frontu". Proces zawarcia planu pokojowego ws. wojny, którą rozpoczęli Rosjanie na terytorium Ukrainy, trwa. Uczestniczą w nim USA, a ostatnią rozmowę Wołodymyra Zełenskiego z prezydentem Donaldem Trumpem w Mar-a-Lago na Florydzie nazwano sukcesem, choć nic konkretnego z niej nie wynikło. Jednocześnie w ostatnim czasie ze strony Kremla obserwujemy wzmożoną prowokację. 29 grudnia poinformowano o rzekomym ataku blisko 90 dronów na rezydencję Władimira Putina w obwodzie nowogrodzkim. Jednak w oficjalnych komunikatach pojawiało się coraz więcej rozbieżności i brak było materiałów, które niezależnie potwierdzałyby skalę i sam fakt takiego ataku. Rosja planuje kolejną prowokację? Tymczasem Spravdi Stratcom Centre – ukraińska organizacja zajmująca się komunikacją strategiczną i zwalczaniem dezinformacji donosi, że to dopiero początek poważnych planów prowokacyjnych ze strony Rosjan. "Z dużym prawdopodobieństwem nastąpi przejście od manipulacji informacyjnych do rzeczywistej prowokacji zbrojnej z ofiarami w ludziach" – ustaliła Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy, cytowana przez Spravdi. Miejscem prowokacji miałby być obiekt religijny lub "obiekt o wysokiej symbolice", leżący na terytorium Rosji lub okupowanych terenach Ukrainy. A potencjalna data to okolice 7 stycznia, bowiem tego dnia obchodzone jest prawosławne Boże Narodzenie. "Aby sfałszować dowody zaangażowania Ukrainy, planuje się wykorzystać fragmenty zachodnich bezzałogowych statków powietrznych uderzeniowych, które zostaną dostarczone na miejsce prowokacji z linii styczności bojowej" – czytamy. Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy zaapelowała więc, aby dokładnie sprawdzać materiały publikowane przez Kreml oraz nie rozpowszechniać rosyjskich fałszerstw.