— Widzieliśmy ogień, makabryczne sceny, słyszeliśmy, jak ludzie wołają o pomoc — mówi w rozmowie z PAP młody Włoch Flavio, świadek pożaru w szwajcarskim kurorcie w Crans-Montanie, gdzie w noc sylwestrową w pożarze baru zginęło 47 osób, a 115 zostało rannych. — Ludzie leżeli na ziemi, potwornie poparzeni, bez kawałków skóry — relacjonuje mężczyzna. Dodaje, że niewiele brakowało, a on i jego znajomi również byliby w tym klubie.