Nad stolicą Wenezueli pojawiły się samoloty wojskowe, w mieście słychać było eksplozje. Według medialnych doniesień atak zlecił Donald Trump. Napięcie na linii Caracas-Waszyngton rosło od miesięcy. Prezydent USA "jest zdecydowany działać na rzecz interesów Stanów Zjednoczonych" - oceniła w TVN24 profesor Małgorzata Zachara-Szymańska. Wskazała też na "główny powód", dla którego Amerykanie muszą działać w regionie.