W nocy z piątku na sobotę [nad ranem czasu polskiego] w stolicy Wenezueli, Caracas, rozległy się eksplozje. Na nagraniach pojawiających się w mediach społecznościowych widać było wybuchy i słupy dymu nad miastem. Donald Trump pochwalił się, że po ataku pojmany został prezydent Wenezueli Nicolas Maduro. 63-latek przez ponad dekadę bronił się przed międzynarodową izolacją. Pozwalała mu na to sprytna strategia, której jest spadkobiercą po śmierci dyktatora Hugo Chaveza.