Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostro potępiło operację USA w Wenezueli, określając ją mianem "aktu zbrojnej agresji", który — zdaniem Moskwy — narusza podstawy prawa międzynarodowego. Reakcja Kremla nie jest przypadkowa: przez lata Nicolas Maduro był jednym z najwierniejszych sojuszników Władimira Putina, a Rosja konsekwentnie wspierała wenezuelski reżim. Sobotnie wydarzenia uderzają więc nie tylko w Caracas, lecz także w rosyjskie interesy i ambicje globalne, wywołując nerwową odpowiedź Moskwy.