Radykalne środowiska lewicowe stoją za potężną awarią, która pozbawiła dostępu do prądu około 50 tys. gospodarstw domowych w stolicy Niemiec. - To jest nie do przyjęcia. Po raz kolejny lewicowi ekstremiści atakują naszą sieć energetyczną i tym samym narażają ludzkie życie - grzmiał burmistrz Berlina. Usunięcie usterki potrwa co najmniej do czwartku.