Nowe nagrania z Maduro w drodze do sądu. Można wyciągać popcorn, show rusza

Obalony dyktator Wenezueli Nicolás Maduro i jego żona Cilia Flores śmigłowcem zostali przetransportowani z aresztu w Nowym Jorku na Manhattan. Jeszcze dziś oboje mają stanąć przed sądem, by usłyszeć zarzuty związane z narkoterroryzmem. Wydaje się, że to będzie formalność, ale sam proces potrwa zapewne długo. Przez dwa dni Nicolás Maduro przebywał w Metropolitan Detention Center. To więzienie na nowojorskim Brooklynie, do którego często trafiają "przestępcy celebryci". W poniedziałek obalony wenezuelski prezydent i jego żona Cilia Flores mają usłyszeć zarzuty. Nowe nagranie z Nicolasem Maduro w USA W poniedziałek po południu czasu polskiego do sieci trafiły nagrania z transportu dyktatora Wenezueli z aresztu do nowojorskiego sądu. Widać na nich kolumnę przejeżdżającą ulicami Brooklynu. Następnie Maduro wraz z żoną zostali przeniesieni z opancerzonego samochodu do śmigłowca. Kilka minut później pojawiły się nagrania z lądowania śmigłowca na Manhattanie i wyprowadzenia z niego przywódcy Wenezueli. Amerykańskie media relacjonują, że Maduro miał założone kajdanki. W południe czasu lokalnego (ok. godz. 18:00 w Polsce) dyktator i jego żona mają usłyszeć zarzuty. Prokuratura w Nowym Jorku zarzuca im m.in. zmowę w sprawie narkoterroryzmu i przemyt kokainy do USA. Grozi za to kara od 30 lat więzienia do dożywocia. W ocenie prezydenta USA amerykańskie służby mają "przytłaczające" dowody na przestępstwa obalonego w sobotę dyktatora Wenezueli. – Maduro wysyłał gangsterów, morderców, aby terroryzować naszą społeczność. Byli brutalni, ale już nie są. Chcę pogratulować naszym siłom – powiedział Trump w sobotę na konferencji prasowej. I oskarżył przywódcę Wenezueli, że ten osobiście nadzorował kartel narkotykowy, który "zalewał kraj śmiertelną trucizną odpowiedzialną za śmierć setek tysięcy Amerykanów". Gdzie będzie sądzony Maduro i jego żona Cilia Flores? Wiadomo też, który sędzia będzie przewodniczył postępowaniu. To Alvin Hellerstein, 92-letni sędzia federalny, który jest jednym z najdłużej urzędujących aktywnych sędziów federalnych w USA. Donald Trump bardzo go ceni. Nie oznacza to jednak, że to on ostatecznie poprowadzi proces. Rozprawa odbędzie się natomiast w sądzie Dystryktu Południowego Nowego Jorku na Manhattanie, uznawanym za jeden z najważniejszych w kraju. Rozpatrywane są w nim sprawy związane z bezpieczeństwem narodowym, przestępczością międzynarodową i terroryzmem. Jak podawał "New York Times", proces karny może rozpocząć się dopiero za rok albo nawet później. I może potrwać latami. Gazeta podkreśla, że w federalnym sądzie w Nowym Jorku był sądzony m.in. Juan Orlando Hernandez, były prezydent Hondurasu.