W Iranie ponownie formuje się opór — głośniejszy, szerszy i bardziej radykalny niż kiedykolwiek wcześniej. Na ulicach Teheranu, Isfahanu czy Meszhedu demonstranci skandują "śmierć dyktatorowi", studenci blokują uniwersytety, sklepy pozostają zamknięte. To, co zaczęło się jako reakcja na historyczny krach walutowy, przekształca się w ruch protestacyjny, który nie chce już reform, ale kwestionuje system.