Pionek upadł. Kreml stracił Maduro, ale Rosja wciąż trzyma karty w Wenezueli. "Na tym gra się nie skończy" [OPINIA]

To koniec Maduro, ale to nie on był w tej historii najważniejszy. Jego upadek wyglądał jak sensacyjny finał, lecz w rzeczywistości był tylko jednym ruchem na znacznie większej szachownicy. Rosja nie broni pionków, gdy liczy się kontrola planszy — a Wenezuela to dla Kremla coś więcej niż jeden przywódca. Prawdziwa władza od lat była w mundurach, nie w pałacu prezydenckim. Dlatego usunięcie Maduro nie oznacza końca rosyjskich wpływów w Ameryce Łacińskiej — oznacza ich reorganizację. Rozgrywka trwa, ale karty rozdaje się już po cichu.