Kiedy myślisz Mercedes, widzisz luksusową limuzynę z metką Made in Germany. Cóż, rzeczywistość bywa brutalna dla sentymentów, a łaskawa dla Excela. Najpopularniejszy kompaktowy Mercedes-Benz Klasy A szykuje się do wielkiej przeprowadzki. Choć auto zostanie z nami jeszcze kilka lat, jego niemieckie korzenie właśnie zaczynają przechodzić do historii. Decyzja zapadła: Mercedes-Benz przenosi kompletną europejską produkcję Klasy A na Węgry. Tak przynajmniej wynika z ustaleń niemieckiego magazynu "Automobilwoche". To nie jest tylko drobna korekta w tabelkach. W drugim kwartale 2026 roku z taśm fabryki w niemieckim Rastatt zjedzie ostatni egzemplarz tego modelu. Dlaczego? Bo Niemcy potrzebują miejsca na coś "nowocześniejszego". W zwolnione w Rastatt moce przerobowe wskoczą nowe modele oparte na platformie MMA. To architektura typu electric first, która ma zdefiniować markę na nowo. Na tej bazie już teraz jeżdżą nowe CLA czy GLB. Mercedes stawia sprawę jasno: przyszłość jest elektryczna, a obecna Klasa A, która nie posiada wariantu w pełni bateryjnego, musi ustąpić pola. Węgry wyrastają na motoryzacyjne eldorado Dla fabryki w węgierskim Kecskemét to ogromne zwycięstwo. Węgrzy już od 2018 roku składają A-klasę, ale teraz przejmą produkcję na wyłączność. To kolejny dowód na to, że ten kraj staje się kluczowym graczem na mapie europejskiego moto-biznesu. Przypomnijmy, że to właśnie tam BMW buduje nową fabrykę dla modelu iX3, a swoje plany (choć obecnie nieco wstrzymane) wiąże z tym regionem także gigant BYD. Przeniesienie produkcji auta, które jest na rynku od 2018 roku, może wydawać się dziwnym ruchem, ale dla Mercedesa to czysty zysk. Przenosiny pozwolą realnie obniżyć koszty produkcji i zwiększyć marżę na aucie, które wciąż sprzedaje się świetnie. Czy to koniec spalinowej Klasy A? Nie tak szybko Jeśli planowaliście zakup benzynowej gwiazdy, możecie odetchnąć. Mimo że produkcja ucieka z Niemiec, Mercedes-Benz Klasy A pozostanie w ofercie co najmniej do 2028 roku. Marka wie, że klienci wciąż kochają silniki spalinowe i hybrydy typu PHEV, dlatego nie zamierza ich odcinać od tego modelu przedwcześnie. To klasyczny ruch w stylu "win-win" dla producenta. W Niemczech powstaną luksusowe, drogie samochody elektryczne, na których zarabia się najwięcej, a sprawdzona i lubiana Klasa A będzie generować zyski dzięki tańszej produkcji na Węgrzech. I dobrze, bo to oznacza, że tańsze nowe Mercedesy będą dłużej na rynku. My, kierowcy, dostajemy po prostu kolejny dowód na to, że napis "Made in Germany" staje się luksusem zarezerwowanym dla najdroższych modeli w gamie.