Gubernator Kalifornii z ramienia Partii Demokratycznej zdobył potężny rozgłos w internecie, czerpiąc "inspirację" wprost z podręcznika mediów społecznościowych prezydenta Donalda Trumpa. Okazuje się jednak, że podąża jego śladami również w inny sposób — traktując osobiście i emocjonalnie sprawy dotyczące dyrektorów korporacji, którzy nie podporządkowują się jego zasadom. I tym razem już nie żartuje.