Wenezuela może być turystyczną potęgą. Usunięcie Maduro to pierwszy krok

Wenezuela dziś jest ruiną pogrążoną w inflacji sięgającej 170 proc. Ludzie głodują, zdarzajasię blackouty, a ok. 20 proc. jej obywateli uciekło przed nędzą. Za 30 lat mogą jednak być największą potęgą turystyczną Ameryki Południowej, może nawet drugim Dubajem. Muszą tylko wziąć przykład z Panamy. Odsunięcie od władzy Nicolasa Maduro może być jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Wenezueli. Resetem, który pozwoli im podnieść się po latach nieudolnej dyktatury rujnującej kraj. Historia zna już podobne przypadki. W 1989 roku drogę tę rozpoczęła Panama, która teraz jest jedną z liderek turystyki w regionie, goszcząc rocznie ok. 3 mln podróżnych. Biorąc przykład z niej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, kraj ma przed sobą wielką przyszłość, ale zmiany nie będą łatwe. Wenezuela nową Panamą. Historia lubi się powtarzać Panama to niewielki kraj w Ameryce Łacińskiej. Dziś znana jest oczywiście z Kanału Panamskiego, ale i turystyki emerytalnej. Duże programy, w tym ulgi podatkowe sprawiły, że Amerykanie i Europejczycy chętnie wybierają ją na spędzenie "jesieni życia". Dawne wsie zamieniły się nawet w ekspackie miasteczka zamieszkane przez poszczególne mniejszości narodowe. Tylko że dojście do tego etapu zajęło Panamie ok. 30 lat. Ich droga zaczęła sięw 1989 roku. Wówczas USA pojmały i osądziły ich autorytarnego przywódcę generała Manuela Antonia Noriegę. Był on skorumpowanym dyktatorem powiązanym z handlem narkotykami. Brzmi znajomo? Podobieństw jest znacznie więcej. Po obaleniu Noriegi władzę przejął Guillermo Endara, którego zaprzysiężono, uwaga, w amerykańskiej bazie. Natychmiast rozwiązano też panamskie wojsko i przekształcono je w policję. Później USA zaczęły znosić wcześniej nałożone na Panamę sankcje i pompować miliony dolarów w tamtejszą gospodarkę. Równocześnie bardzo mocno ingerując w ich politykę wewnętrzną. Dopiero po 10 latach od pojmania dyktatora, Panama odzyskała kontrolę nad Kanałem Panamskim. I to wokół niego zaczęła budować swoją ofertę turystyczną. A co z Wenezuelą? Donald Trump wprost zapowiedział, że USA będą sprawowały kontrolę nad tym krajem, choć nie powiedział, w jaki sposób to zrobią. Władzę przejęła już wiceprezydent Delcy Rodriguez, która wprost usłyszała, że jak nie będzie posłuszna, to armia amerykańska ponownie uderzy w kraj. Równocześnie Trump jasno zaznaczył, że USA będą zaangażowane w wydobycie ropy w Wenezueli, a podkreślmy, że ma ona 17 proc. światowych złóż. To więcej niż np. Arabia Saudyjska i ZEA. To właśnie "czarne złoto" może być motorem napędowym dla wenezuelskiej gospodarki i turystyki. Wenezuela nowym Dubajem? Mogą zbudować potęgę, ale nie będzie łatwo Rozwój wydobycia ropy naftowej w Wenezueli będzie szansą na błyskawiczny rozwój dla tego kraju. Tutaj idealnym przykładem są Zjednoczone Emiraty Arabskie. W latach 60. były to rozproszone emiraty, każdy rządzony przez innego szejka. Nie było dróg, autostrad ani fabryk. Po pustyni ludzie podróżowali karawanami. Dopiero objęcie władzy przez szejka Zajeda ibn Sultana Al Nahjana w 1966 roku w Abu Zabi i zjednoczenie emiratów w 1971 roku dało krajowi szansę na rozwój. Zajed otworzył skarbiec w Abu Zabi i zaczął inwestować w kraj. Budowa autostrad, infrastruktury, miast, portów i wydawanie całego przychodu z ropy na rozwój sprawiły, że dziś jest to jedna z najsilniejszych gospodarek świata. Dodatkowo szejk wiedział, że zasoby ropy nie są nieskończone, więc postawił na szeroki rozwój gospodarki, a jednym z jej filarów jest turystyka. Wenezuela może zacząć budować potęgę w ten sam sposób. Najpierw przyciągając zagranicznych inwestorów, którzy rozwiną wydobycie ropy, a następnie inwestując przychody w budowę dróg, portów, miast i turystyki. Będą potrzebne restauracje i hotele. Pod względem turystycznym Wenezueli będzie nawet łatwiej niż ZEA, bo ma ona wiele zabytków. Historia miasta Coro sięga XVI wieku. Miejsca związane z Simonem Bolivarem, który uwolnił Amerykę Północą od Hiszpanów także będą przyciągały podróżnych. Do tego dochodzi jeszcze turystyka wyspowa. Margarita to perełka, na którą jeszcze do grudnia 2025 roku latali Polacy. Kierunek ten cieszył się dużym zainteresowaniem w biurze podróży Rainbow. Wenezuela ze względu na bliskość Aruby, Curacao, Trynidadu i Tabago, czy całego szeregu wysp w archipelagu Karaibów może rozwijać turystykę rejsową. A to jedna z ulubionych form wypoczynku Amerykanów. Do tego wszystkiego trzeba dołożyć jeszcze fakt, że ok. 20 proc. populacji Wenezueli przebywa na emigracji. Ludzie uciekali przed nędzą i głodem, ale także przed reżimem, wojskiem i kartelami. Jeżeli sytuacja w kraju się uspokoi, a gospodarka zacznie rozwijać, wiele osób będzie chciało wrócić do domu. Inni będą natomiast odwiedzać rodziny. A do tego potrzeba hoteli i samolotów. Lotnictwo będzie kolejnym kluczowym punktem tamtejszego rozwoju. Potencjał Wenezueli jest zatem ogromny, a liczba możliwości wręcz nieskończona. Jej przyszłość będzie jednak zależała od stabilizacji i zerwania z wizerunkiem kraju, w którym nie jest bezpiecznie, a władzę niemalże (albo dosłownie) sprawują kartele narkotykowe. Wenezuela dziś to kraj zakazany dla turystów. MSZ Polski i USA stanowczo odradzają Tylko że rozwój potrzebuje czasu. Panama odbudowywała się przez 30 lat. Boom turystyczny w ZEA rozpoczął się mniej więcej w latach 2000-2010. Łatwo więc policzyć, że na zdecydowany rozwój kraju potrzeba ok. 30 lat. Na razie USA stanowczo odradzają swoim obywatelom podróże do tego kraju. Wenezuela jest przez nich uważana za jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata. Polskie MSZ także odradza tam wszystkie podróże. "Cudzoziemcy podróżujący do Wenezueli narażeni są też na ryzyko bezpodstawnych aresztowań połączonych z oskarżeniami o planowanie aktów przemocy o charakterze politycznym, a nawet o terroryzm" – piszą polskie władze. Wiele linii lotniczych zawiesiło swoje połączenia do Wenezueli pod koniec listopada. W tym gronie były m.in. TAM Portugal i Iberia. Później Nicolas Maduro cofnął im zgodę na operowanie i na razie nie wiadomo, czy wrócą one do regularnego latania np. do Caracas. Rainbow odwołał wyjazdy na Margaritę. – Wszystkie planowane przez nas wyjazdy do Wenezueli zostały odwołane ze względu na bezpieczeństwo naszych klientów. W poniedziałek (05.01) poinformowaliśmy o tej decyzji klientów, jednocześnie oferując zmianę kierunku wyjazdów z zachowaniem wszystkich korzyści i benefitów z momentu zakupu oraz z atrakcyjną zniżką lub pełen zwrot środków, jeśli tego życzyli sobie kupujący – poinformowała nas Kinga Woźniakowska, rzeczniczka prasowa biura podróży. Na ten moment Wenezuela nie jest dobrym kierunkiem wyjazdowym. Kraj musi przejść szereg zmian ustrojowych, aby mieć szansę zrealizować najbardziej optymistyczne scenariusze. Inną kwestią pozostaje to, w jaki sposób znalazła się w tej sytuacji. W Panamie nadal szeroko komentowane jest to, w jakich okolicznościach zatrzymano gen. Noriegę. A od tego momentu minęło już 37 lat.