Tragedia na plaży w Tajlandii. "Ratownik powiedział, że nie potrafi pływać"

37-letni Brytyjczyk utonął na plaży w Tajlandii, porwany przez silny prąd wsteczny. Wszystko rozegrało się na oczach jego siostry, która obarcza winą za tragedię tajskie służby ratunkowe. Jak twierdzi kobieta, ratownik dyżurujący tego dnia przyznał jej, że nie potrafi pływać.