Mercosur znów rozjuszył polskich rolników. Zablokują dziś całą Warszawę

Traktory z całej Polski znowu kierują się w stronę stolicy. W piątek w centrum Warszawy odbędzie się duży protest rolników przeciw unijnej umowie handlowej z blokiem państw Mercosur, która ich zdaniem otworzy szeroko drzwi dla taniej żywności z Ameryki Południowej i uderzy w polskie gospodarstwa. Rolnicy zapowiedzieli, że w piątek wyjdą na ulice pod hasłem sprzeciwu wobec umowy UE-Mercosur i szerszej polityki rządu wobec wsi. Protest ma ruszyć o godz. 11. Uczestnicy zbiorą się na Placu Defilad, a następnie przemaszerują Alejami Jerozolimskimi, przez Rondo de Gaulle’a i Nowy Świat, aż pod Sejm przy ul. Wiejskiej. Później kolumna ma skręcić w ul. Piękną i ruszyć Alejami Ujazdowskimi pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, gdzie demonstracja może potrwać do ok. godz. 15. Nad bezpieczeństwem i organizacją ruchu czuwać będzie policja, która zapowiada czasowe zamykanie ulic zarówno na trasie przemarszu, jak i na skrzyżowaniach poprzecznych. Stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego uprzedza, że w trakcie zgromadzenia wiele linii tramwajowych i autobusowych zostanie skierowanych na objazdy. Kierowcy muszą liczyć się z korkami w ścisłym centrum, a piesi z wydłużonym czasem przejazdu komunikacją miejską. W mieście obowiązują też zakazy wjazdu ciągników i pojazdów wolnobieżnych na główne ciągi wlotowe. Złamanie tych ograniczeń może skończyć się kontrolą drogową i mandatem. O co chodzi w umowie z Mercosur? W tle warszawskiego protestu toczy się jedna z najważniejszych bitew o kształt unijnego handlu rolnego. Umowa z Mercosur – blokiem, do którego należą Brazylia, Argentyna, Paragwaj i Urugwaj – ma obniżyć cła i wprowadzić preferencje dla wybranych produktów rolnych z Ameryki Południowej. W zamian państwa Mercosur szerzej otworzyłyby swoje rynki na unijny przemysł. Brzmi jak klasyczna umowa typu "coś za coś", ale dla rolników to scenariusz, w którym na europejskie półki trafia jeszcze więcej taniego mięsa, zbóż i przetworów, produkowanych przy użyciu środków ochrony roślin i antybiotyków zakazanych w UE. Twierdzą, że przy takiej konkurencji wielu polskich producentów po prostu nie wytrzyma wyścigu cenowego, a wymagania środowiskowe i sanitarne wobec gospodarstw w Europie pozostaną bez zmian. Rolnicy podkreślają, że umowa może podważyć sens unijnych standardów – z jednej strony zmuszających ich do kosztownych inwestycji, z drugiej dopuszczających import towarów wytwarzanych według łagodniejszych zasad. Stąd hasła o nieuczciwej konkurencji i ostrzeżenia przed zalewem produktów z Ameryki Południowej. Mercosur to tylko wierzchołek góry lodowej Organizatorzy warszawskiego protestu podkreślają, że sprzeciw wobec umowy z Mercosur to tylko wierzchołek góry lodowej. Lista pretensji wobec rządu jest znacznie dłuższa. Rolnicy przypominają m.in. o niezrealizowanych postulatach dotyczących programu "Locha plus" mającego odbudować krajową hodowlę trzody chlewnej, o konieczności głębokiej reformy gospodarki łowieckiej, która miałaby skuteczniej ograniczać rozprzestrzenianie się ASF, czy o ułatwieniach w budowie magazynów rolniczych bez skomplikowanych procedur. Domagają się też rozwiązań, które jasno zdefiniują obszary wiejskie jako przestrzeń produkcji rolnej. Kolejnym punktem sporu jest sposób kierowania pomocy publicznej. Środowiska rolnicze oczekują, że wsparcie będzie trafiać przede wszystkim do gospodarstw rzeczywiście utrzymujących się z produkcji rolnej, a nie do podmiotów, dla których ziemia jest tylko dodatkiem inwestycyjnym. Część rolników krytycznie ocenia też projekt "Aktywny rolnik", obawiając się, że zmiany w praktyce niewiele poprawią. Nie tylko Warszawa. Rolnicy naciskają na całą Europę Demonstracje przeciwko Mercosur nie ograniczają się wyłącznie do Polski. Tego samego dnia rolnicy protestują także we Francji, Niemczech i Włoszech. W wielu stolicach traktory i transparenty pod unijnymi budynkami stały się w ostatnich miesiącach stałym elementem krajobrazu. Europejscy producenci czują się wciśnięci między ambitną politykę klimatyczną, rosnące koszty produkcji i globalną konkurencję, której zasady gry są ich zdaniem nieporównywalne. Spór o umowę z Mercosur urósł więc do symbolu szerszego konfliktu o to, czy Unia potrafi pogodzić wolny handel z ochroną własnej produkcji rolnej oraz standardów środowiskowych.