Donald Trump liczył na to, że uda mu się przejąć kontrolę nad rynkiem surowców energetycznych w Wenezueli, zwiększyć ich produkcję i obniżyć cenę. Prawdopodobnie nie uda mu się tego osiągnąć — sankcje nałożone na ten kraj w 2019 r. skutecznie zniszczyły jego rynek surowcowy. Być może uda mu się jednak dokonać czego innego. Nawet nieznaczne obniżenie cen ropy mocno uderzy w budżet Kremla, który żywił się dochodami z czarnego złota jak paliwem. Dążąc do relizacji tego celu, Trump otwarcie uderza w najsłabsze punkty Kremla — pierwszy raz z taką mocą i na taką skalę. Ekonomiści nie mają złudzeń — dla Rosji to poważny sygnał alarmowy.