Jeśli Jarosław Kaczyński liczył na to, że podczas spotkania wierchuszki PiS na Nowogrodzkiej przedstawiciele wrogich frakcji "maślarzy" i "harcerzy" wybaczą sobie winy i rzucą się sobie w ramiona, śpiewając przy tym kolędy — to srogo się przeliczył. Według twórców słuchowiska politycznego "Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Kamila Dziubki sukcesem jest tylko to, że do spotkania w ogóle doszło, bo wcześniejsze próby — pod koniec grudnia — skończyły się fiaskiem. Mimo żądań prezesa w centrali partii nie stawił się Mateusz Morawiecki, lider "harcerzy". Tym razem Morawiecki przyjechał, spotkał się z Kaczyńskim w cztery oczy i wyszedł z nim oraz "maślarzami" na konferencję prasową. I to wszystko — żadnej pokutnego korzenia się przed prezesem nie było. Nie ma się co Morawieckiemu dziwić — Kaczyński wysyła sygnały, że nie widzi go w roli premiera, jeśli za dwa lata PiS wróci do władzy. A to oznacza, że wojna między frakcjami w PiS wcale nie ustanie. Wręcz przeciwnie — będzie jeszcze brutalniejsza.