Wenezuela i Grenlandia nie są jedynymi celami, którym w ostatnim czasie Stany Zjednoczone intensywnie się przyglądają. Przez Iran przetaczają się właśnie masowe protesty, podczas których – według amerykańskich źródeł – zginęło już kilkadziesiąt protestujących. Kraj odcięto od internetu. Agencja Reuters podaje, że USA i Izrael dyskutują o możliwej interwencji w Teheranie. Sytuacja na Bliskim Wschodzie robi się coraz poważniejsza. Antyrządowe protesty w Iranie rozpoczęły się 28 grudnia od demonstracji handlarzy (dotąd lojalnym duchowieństwu) w teherańskim Wielkim Bazarze. Powodem niezadowolenia Irańczyków i ich aktywnego sprzeciwu wobec reżimu były początkowo rosnąca inflacja oraz gwałtowne załamanie waluty. Fatalną sytuację gospodarczą spotęgowała korupcja. Masowe protesty w Iranie. W szpitalach "stosy ciał" Następnie protesty zalały ponad 180 irańskich miast, gdzie tłumy zaczęły skandować "Śmierć Chameneiemu", odwołując się tym samym do Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu. Nad głowami obywateli kraju powiewają flagi obalonego w 1979 roku szacha, Mohammada Rezy Pahlawiego. W czwartek, 8 stycznia, władza wprowadziła blokadę internetu, próbując ograniczyć możliwość komunikacji między protestującymi i zatuszować skalę brutalności służb wobec cywili. Irańska organizacja praw człowieka HRANA, której siedziba mieści się w Stanach Zjednoczonych, oszacowała, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni w Iranie zginęło co najmniej 78 uczestników demonstracji i 38 funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Świadkowie opisują w rozmowie z CNN, że w szpitalach widzieli "stosy ciał". Zatrzymano ponad 2 tys. osób. – Niech wszyscy wiedzą, że Republika Islamska doszła do władzy dzięki krwi setek tysięcy honorowych ludzi. Iran nie będzie tolerował najemników działających w interesie obcokrajowców – mówił Ali Chamenei w jednym ze swoich przemówień, sugerując, że grupa demonstrantów wyszła na ulice, by zadowolić prezydenta USA, Donalda Trumpa. USA i Izrael dyskutują nad możliwą interwencją w Iranie W ostatniej dobie Donald Trump zaoferował pomoc narodowi irańskiemu, lecz nie sprecyzował, na czym miałaby ona dokładnie polegać. "Iran spogląda ku wolności, być może jak nigdy dotąd. USA są gotowe pomóc" – napisała w serwisie społecznościowym Truth Social głowa Stanów Zjednoczonych. Amerykański sekretarza stanu Marco Rubio oznajmił, że USA wspiera odważnych Irańczyków. Dodajmy, że podczas piątkowego spotkania z szefami największych amerykańskich spółek naftowych w Białym Domu Trump ostrzegł Iran. – Lepiej nie zaczynajcie strzelać, bo my też zaczniemy strzelać – powiedział. W niedzielę, 11 stycznia, agencja Reuters poinformowała, że Izrael jest w stanie najwyższej gotowości w związku z potencjalną interwencją USA w Iranie. Przypomnijmy, że w czerwcu minionego roku Izrael i Iran stoczyły 12-dniową wojnę, a Stany Zjednoczone poparły działania premiera Benjamina Netanjahu, który postanowił zbombardować cele powiązane z irańskim programem nuklearnym. W sobotę Marco Rubio odbył rozmowę telefoniczną z przywódcą Izraela, w której obie strony omówiły możliwość interwencji w Teheranie. Izrael nie wyraził chęci aktywnego udziału w tej ewentualnej inicjatywie. Wcześniej Netanjahu oznajmił w rozmowie z "The Econimist", że Izraelczycy powinni uważnie obserwować to, co dzieje się w Iranie. – Bardzo prawdopodobne jest to, że w przyszłości dojdzie do kolejnej konfrontacji zbrojnej lub działań kinetycznych. Każda eskalacja mogłaby mieć skutki nie tylko dla obu społeczeństw, ale także dla gospodarki światowej, w tym transportu oraz produkcji ropy naftowej i gazu – tak o napięciach na linii Izrael-Iran (w kontekście trwających demonstracji) mówił w rozmowie z naTemat dr hab. Łukasz Fyderek, politolog, ekspert ds. Bliskiego Wschodu. Nadmieńmy, że na razie Donald Trump wykluczył spotkanie z samozwańczym następcą tronu Iranu, najstarszym synem ostatniego szacha, Cyrusem Rezą Pahlawim, który ma silne powiązania z Izraelem. Donald Trump i ropa naftowa Dlaczego Donald Trump jest tak zainteresowany Iranem? Wielu obserwatorów polityki zagranicznej prezydenta USA sądzi, że polityk próbuje kontrolować krytyczne złoża ropy naftowej, co ma mieć potwierdzenie w ostatnim ataku USA na Wenezuelę, która posiada największe złoża na świecie, i zatrzymaniu prezydenta Nicolása Maduro. Grenlandia, którą Trump tak uparcie chce pozyskać "ze względów bezpieczeństwa narodowego", również jest bogata w ten surowiec. Iran zajmuje natomiast 4. miejsce wśród największych producentów ropy naftowej na świecie.