Nowe Audi Q3 trzeciej generacji wjeżdża na rynek z jasnym celem: zdominować segment kompaktowych SUV-ów premium. Jako że święta to czas objazdówki po rodzinie, to zabrałem najmocniejszą benzynową wersję z napędem quattro w długą trasę, by sprawdzić, czy technologie z wyższych klas i obietnice producenta mają pokrycie w rzeczywistości. Czy 265 koni mechanicznych może być oszczędne? Kiedy odbierałem kluczyki do testowego egzemplarza, wiedziałem jedno: to nie jest zwykły lifting, o czym przekonałem się już podczas pierwszych jazd Audi Q3 w Szampanii. Tam jednak nie miałem okazji pokonać takiego dystansu, więc świąteczne wojaże były idealnym momentem, żeby sprawdzić, jak najmocniejsza benzyna radzi sobie w trasie. Ale wracając jeszcze do zmian, to nowe Audi Q3 urosło, zmężniało i co najważniejsze zostało naszpikowane technologią, którą dotychczas widywaliśmy w modelach A8 czy Q8. Producent w broszurkach obiecuje "idealne połączenie emocjonalnego designu z praktycznością", ale papier przyjmie wszystko. Dlatego postanowiłem sprawdzić to na własnej skórze, pokonując tym autem ponad 1400 kilometrów w różnych warunkach drogowych. Design, który "patrzy" na drogę Już pierwsze spojrzenie na sylwetkę zdradza, że mamy do czynienia z autem o wyrazistych proporcjach SUV-a. Jednak to, co naprawdę robi wrażenie po zmroku, to oświetlenie. Testowany model wyposażony był w opcjonalne cyfrowe reflektory Matrix LED z modułem micro-LED. To absolutna nowość w tym segmencie. Mówimy tu o systemie wykorzystującym 25 600 diod, z których każda jest cieńsza od ludzkiego włosa (ma zaledwie 40 mikrometrów). Efekt? No już pierwszy odcinek mojej trasy pokazał mi to. Przede wszystkim była gołoledź i od razu po wyjechaniu z garażu na drogę na jezdni, a raczej na lodowisku, które miałem przed sobą, wyświetlił mi się symbol płatka śniegu, który ostrzegał mnie przed oblodzeniem. Ale im dalej tym robiło się ciekawiej. Na drodze krajowej przy włączonych automatycznych światłach długich, które idealnie wycinają pojazdy jadące przed nami i nadjeżdżające z naprzeciwka, miałem wyświetlony dywan światła, który pokazywał mój tor jazdy, a gdy za mocno zbliżałem się do krawędzi, to jeden z pasów świetlnych mi to pokazywał. Z kolei na autostradzie dywan światła zmienił się i podświetlał pas jezdni przede mną i wycinał z niego miejsca, po których będzie jechał samochód. Kiedy zmieniałem pas, to dywan światła przenosił się na ten pas i doświetlał mi drogę, którą będę jechał. Było to bardzo przydatne, bo wcześniej mogłem zobaczyć, czy nie ma tam jakichś brył lodu, które spadły z naczep TIR-ów. I to nie gadżety z filmu sci-fi, ale realne wsparcie, które zwiększa bezpieczeństwo jazdy. Nocna podróż tym autem to zupełnie nowy poziom komfortu, bo światło jest chirurgicznie precyzyjne. I uważam, że warto do tego dopłacić, bo oczywiście nie mamy ich w podstawie. Ile? 11 960 zł za pakiet ze światłami tylnymi LED pro. Cyfrowa scena i praktyczność Wsiadając do środka, czujemy, że technologia nas niejako otacza. To oczywiście design znany już z nowego Audi A6, A5, Q5 czy Q6, czyli cyfrowa scena. Panoramiczny wyświetlacz łączy 11,9-calowy zestaw wskaźników z 12,8-calowym ekranem dotykowym MMI. Co ciekawe, system infotainment bazuje teraz na Android Automotive OS, więc ulubione aplikacje mamy dostępne prosto z poziomu auta, bez konieczności podpinania telefonu. Moje zdanie na temat cyfrowej sceny już chyba znacie, bo pisałem o niej już przy okazji recenzji wyżej wymienionych aut. Wygląda ona bardzo nowocześnie, ma świetnie działający, responsywny i przemyślany infotainment. Szkoda tylko, że sporo dookoła niej plastiku w kolorze fortepianowej czerni, ale to detal. To, do zmieniło się na plus, to brak panelu (takiego alla pilota) do obsługi szyb i ustawiania lusterek. Wrócono do tradycyjnej koncepcji, która i wygląda lepiej, i jest lepsza w użytkowaniu. Dziwnym motywem są minimalistyczne, spłaszczone zegary cyfrowe na dość sporym ekranie. To puste pole nad nimi dziwnie wygląda i jest niesymetryczne z wyświetlaczem głównym. Ale serio idzie się do tego przyzwyczaić. No i tzw. mothership, czyli główna nowość, a mianowicie nowa manetka kierunków, a raczej przełącznik kierunków, bo z manetką nie ma to nic wspólnego. I powiem wam szczerze, że w tym szaleństwie konstruktorów jest metoda, bo po przejechaniu kilkuset kilometrów bardzo się przyzwyczaiłem do tego rozwiązania. Do tego miałem pod lewą ręką też przełączniki do wycieraczek, co było bardzo wygodne. Co do reszty designu, to bardzo podobają mi się nowe materiały użyte do wykończenia wnętrza, np. tapicerka, która jest w 100 proc. z poliestru z odzysku, dużo zamszu, fajne podświetlenie ambientowe boczków oraz deski rozdzielczej, ciekawe dekory, wzorowe spasowanie i niezwykle wygodne oraz ergonomiczne fotele, które grzały siedzenie i dawały bardzo dobrą pozycję za kierownicą. Ale kompaktowy SUV musi być przede wszystkim użyteczny. Tutaj nowe Audi Q3 punktuje wysoko. Bagażnik o pojemności 488 litrów z obniżana podłogą spokojnie pomieścił moje bagaże na długi wyjazd, przy czym nie pomniejszało to miejsca na tylnej kanapie, na której mega komfortowo mogły podróżować dwie wysokie dorosłe osoby. Sportowiec w ciele SUV-a Przejdźmy do najważniejszego. Pod maską mojego testowego egzemplarza pracował najmocniejszy wariant benzynowy: Audi Q3 SUV TFSI quattro o mocy 195 kW (265 KM). To potężna dawka mocy jak na ten segment. Dane techniczne nie kłamią i to auto to pocisk. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 5,7 sekundy. W połączeniu z 7-stopniową przekładnią S tronic i napędem quattro dynamika jest onieśmielająca. Moment obrotowy wynoszący 400 Nm dostępny jest w szerokim zakresie, co sprawia, że wyprzedzanie tirów na trasie to czysta formalność. Samochód prowadzi się pewnie dzięki udoskonalonemu zawieszeniu. Mój egzemplarz posiadał opcjonalne zawieszenie z dwuzaworową regulacją amortyzatorów. System w ułamku sekundy oblicza idealne parametry dla każdego koła. W trybie Dynamic auto sztywnieje i klei się do drogi, w trybie Comfort płynie. A do tego napęd na wszystkie koła dawał pewność w trudnych warunkach na drodze. Spalanie? No tutaj złapałem się za głowę I tu dochodzimy do sedna tytułu. Mając pod nogą 265 koni mechanicznych, napęd na cztery koła i aerodynamikę SUV-a, spodziewałem się wiru w baku. Tymczasem nowe Audi Q3 potrafiło mnie i tutaj zaskoczyć. Producent chwali się wydajnymi silnikami spalinowymi i rzeczywiście tak jest. Przy spokojnej jeździe w trasie, komputer pokładowy pokazywał wartości, które kazały mi przetrzeć oczy ze zdumienia, czyli jakieś 7 litrów na 100 km. Jak na taką moc, inżynierowie z Ingolstadt wykonali kawał dobrej roboty w zakresie efektywności. Oczywiście, fizyki nie da się w pełni oszukać. Jak zacząłem korzystać z pełnego potencjału 2.0 TFSI i bawić się trybem sportowym, spalanie drastycznie wzrosło do 9,5 litra na 100 km. Niestety, moc pod nogą ma swoją cenę. To auto ma dwie twarze: oszczędnego krążownika i paliwożernej wyścigówki. Wybór należy do kierowcy. Dla tych, którzy szukają oszczędności za wszelką cenę, w ofercie jest Audi Q3 SUV TDI (diesel 150 KM) lub nadchodząca hybryda plug-in o zasięgu do 120 kilometrów na prądzie. Ale umówmy się, to wersja 265 KM daje najwięcej frajdy. Ile kosztuje nowe Audi Q3? No i cena. Luksus i osiągi mają swoją cenę. Polski cennik nowego modelu startuje od 188 900 zł za podstawową wersję benzynową 1.5 TFSI (150 KM). Testowana przeze mnie topowa odmiana Audi Q3 SUV TFSI quattro S tronic (265 KM) to wydatek minimum 260 900 zł. Do tego dochodzą pakiety, które w klasie premium potrafią wywindować cenę: Pakiet Technology (m.in. adaptacyjny asystent prędkości, kamery): 10 710 zł Pakiet Comfort (fotele sportowe, 3-strefowa klimatyzacja): 10 430 zł Pakiet Dynamic (czerwone zaciski, sportowe zawieszenie): 3 700 zł Pakiet optyczny Czerń plus (dla wyglądu): 4 260 zł Czy warto? Jeśli szukacie uniwersalnego auta, które jest praktyczne na co dzień, a w weekend potrafi dostarczyć sportowych emocji i nie boi się długich tras, to nowe Audi Q3 jest mocnym graczem. To już nie jest tylko "mały SUV" do miasta. To pełnoprawne auto klasy premium, które technologią zawstydza wielu większych konkurentów. No i te światła!