O ile w pierwszej fazie media głównego nurtu zdawały się nie zauważać protestów w Iranie – być może z powodu ciągłego zaaferowania sytuacją w Wenezueli – to później przyjęły one ton mocno przesadzony. Nie brak bowiem doniesień o „setkach tysięcy, jeśli nie milionach” Irańczyków, którzy wychodzą na ulicę, czy też o miastach, które miały niby zostać przejęte przez protestujących. W rzeczywistości nie ma na to żadnych dowodów, a dostępne materiały wideo pokazują raczej setki demonstrantów, z którymi już teraz rozprawiają się siły bezpieczeństwa, od dawna szkolone na takie sytuacje i zaprawione w bojach. Wyłączenie sieci komórkowej i Internetu z jednej strony ułatwia takie działania, a z drugiej utrudnia mobilizację demonstrantów.