KSeF zacznie obowiązywać już od 1 lutego 2026, do największej od lat rewolucji w fakturowaniu zostały więc niecałe trzy tygodnie. Przedsiębiorcy z przerażeniem w oczach patrzą na zmiany albo w ogóle omijają temat i zostawiają to swoim księgowym. Co ciekawe, krytyka płynie też z Sejmu i to z ekipy rządzącej. – Sam projekt faktury, który trzeba wypisać, ma 400 pól – mówił niedawno Artur Łącki z KO. Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą i bez bicia muszę przyznać, że – jak zapewne niejeden polski przedsiębiorca – temat KSeF był mi do tej pory dość obcy. Oczywiście wiem, o co chodzi w całej rewolucji przygotowywanej od miesięcy przez Ministerstwo Finansów. "Ot, każda faktura będzie teraz elektroniczna i nie trzeba będzie ich skanować" – takie było moje wyobrażenie o tej rewolucji. Całą sprawę związaną z wprowadzeniem Krajowego Systememu e-Faktur zrzuciłem jednak na barki mojego biura rachunkowego. Wygląda, że to był duży błąd i trzeba jak najszybciej nadrobić zaległości na ten temat. Nadchodzi KSeF. Przedsiębiorcy są przerażeni, politycy także Do takiej refleksji skłoniło mnie wystąpienie w Sejmie posła KO Artura Łąckiego sprzed kilku dni. "Dzielę się poważnymi wątpliwościami wobec wdrażania systemu KSeF" – napisał polityk i przedsiębiorca w opisie do nagrania z mównicy sejmowej i wprost wskazał, że grozi nam chaos. Łącki zaprezentował "parę kwestii, które podnoszą wszyscy przedsiębiorcy, a szczególnie księgowi, którzy mają ich obsługiwać, i prawnicy". – Pierwsza sprawa: vacatio legis. Mówicie państwo, że zostało dopełnione, ponieważ ustawa została wprowadzona w czerwcu 2025. Tak, tylko że kluczowe rozporządzenia, dzięki którym można było pracować nad systemem do tej ustawy, zostały podpisane dopiero w grudniu, przed świętami. I nie wiem, czy do dzisiaj przynajmniej jedno z tych rozporządzeń zostało opublikowane – mówił poseł KO, choć wyraźnie zaznaczył, że nie jest to atak na ministra finansów czy rząd Donalda Tuska. To, zdaniem posła KO, pierwsza "problematyczna sprawa". Pytań postawił więcej. – Ilu przedsiębiorców wie, że żeby KSeF zadziałał, wszyscy ci, którzy potencjalnie muszą wystawiać faktury, powinni być zapisani w systemie KSeF? Na 16 grudnia było ich zapisanych 800 tys. Według GUS potencjalnych wystawicieli faktur w Polsce jest ponad 3 mln – kontynuował. I dodał: – Mówicie państwo z ministerstwa, że system jest prosty i każdy sobie poradzi. No jak prosty, skoro sam projekt faktury, który trzeba wypisać, ma 400 pól? Jedna faktura. System nie jest prosty, więc trzeba to ludziom wytłumaczyć. (...) Bardzo dobrze, że w 2026 roku przedsiębiorcy nie będą karani za to, że będą błędy w tym systemie, tylko że to może wprowadzić taki chaos, że brak kar nie będzie problemem, a problemem będzie brak przychodów. Dodajmy, że nie wszystkie pola są obowiązkowe – system wymaga podania kluczowych danych, jak NIP sprzedawcy i nabywcy, a pozostałe (np. numer zamówienia, CN, PKWiU, adres korespondencyjny) są fakultatywne, ale kluczowe dla prawidłowego obiegu dokumentu i akceptacji przez odbiorcę. I tu ważna uwaga: uzupełnienie pól fakultatywnych, takich jak termin płatności czy dane o towarach (CN/PKWiU), jest istotne, aby uniknąć odrzucenia dokumentu lub opóźnień w płatnościach. Jednocześnie Artur Łącki zwrócił się do ministra finansów o przesunięcie systemu KSeF o kilka miesięcy i wydłużenie braku kar dla przedsiębiorców na cały 2027 rok. – Pamiętajmy jeszcze o błędach wieku dziecięcego: ten system nie był przetestowany i nie wiadomo w ogóle, czy zadziała – skwitował. Poseł Polski 2050 mówi o "absurdach" Sejmowe posiedzenie ws. KSeF ironicznie skomentował też poseł Polski 2050 Rafał Komarewicz, szef komisji gospodarki i rozwoju. "Najciekawsza wypowiedź? Status nowego systemu. Dowiedzieliśmy się, że: system jest fakultatywny, ale tak naprawdę należy go stosować, choć nie trzeba. Właściwie to jest obowiązkowy, ale za niedopełnienie obowiązku nie ma konsekwencji. Według Ministerstwa Finansów rozporządzenia z grudnia niemal niczym nie różnią się od tych z czerwca. Skoro nic się nie zmieniło, to po co traciliśmy te 6 miesięcy?" – zastanawia się Komarewicz w swoim wpisie na X. "Wiele razy padały stwierdzenia, które – jak mnie informujecie – na głowie każdego programisty jeżą włos na głowie! Wniosek: To pokazuje, jak bardzo brakuje przy stole strony społecznej i ekspertów IT. Bez technicznego dialogu z praktykami, będziemy karmieni takimi technologicznymi bajkami" – dodał. Poseł Polski 2050 zaapelował m.in. do ekspertów i programistów o zaangażowanie "jako strony społecznej". "Zgłaszajcie swój udział w konsultacjach i pracach komisji. To jedyny sposób, by wyłapywać takie absurdy. Wasza wiedza to najlepsza broń przeciwko technologicznemu amatorstwu w ustawach" – podsumował.