Jeśli ten film już gdzieś widzieliśmy, to w Wenezueli. Trump wobec Grenlandii uruchamia ten sam mechanizm: najpierw mocne słowa, potem coraz twardsze groźby, wreszcie realne przygotowania i demonstracje siły. I tamten scenariusz pokazał, że to nie jest retoryka dla poklasku. Dlatego Zachód nie może już udawać, że "to tylko Trump" i "to tylko gadanie". A jeśli historia Wenezueli czegoś uczy, to tego, że gdy Trump podkręca śrubę, rachunek końcowy potrafi być bardzo realny.