Leszek Lichota w serialu medycznym. Oby to była polska wersja "The Pitt"

"Znieczulenie" z Leszkiem Lichotą w roli głównej ma potencjał, by stać się jednym z najciekawszych seriali medycznych w Polsce. Liczę, że produkcja serwisu Netflix weźmie przykład z amerykańskiego hitu "The Pitt", który nie ma sobie równych. W październiku ubiegłego roku nowy dyrektor programowy Netfliksa w Europie Środkowo-Wschodniej, Łukasz Kłuskiewicz, zapowiedział, czego mogę w niedalekiej przyszłości spodziewać się widzowie z Polski. Jeden z filmów skupi się na mrocznej legendzie czasów PRL, czyli Czarnej Wołdze, a drugi będzie kontynuacją kryminału "Kolory zła: Czerwień" z Jakubem Gierszałem ("Doppelgänger. Sobowtór"). Na horyzoncie mamy też serial medyczny "Znieczulenie", w którym główną rolę powierzono uwielbianemu przez rodaków Leszkowi Lichocie ("Znachor", "Wataha"). Netflix ma dobrą okazję, by stworzyć polskie "The Pitt". "Znieczulenie" z Leszkiem Lichotą. Oby Netflix stworzył polskie "The Pitt" Fabuła "Znieczulenia" skupia się na losach neurochirurga, który po nieudanej operacji przeprowadza się do niewielkiej miejscowości, gdzie rozpoczyna pracę w lokalnym szpitalu. Za kamerą produkcji stanie Łukasza Ostalskiego, którego widzowie mogą znać z "Zatoki szpiegów" i "Kiedy ślub?". Nad scenariuszem pracują zaś Dana Łukasińska ("Infamia"), Bartosz Janiszewski ("Scheda"), Beata Halastra ("Bunt!") oraz Marcin Ciastoń ("Hiacynt"). W obsadzie nadchodzącego tytułu wymieniono m.in. Aleksandrę Popławską ("Kobiety mafii", "Szadź"), Karolinę Gruszkę ("Maria Skłodowska-Curie", "Breslau"), a także Dorotę Kolak ("Vinci", "W głębi lasu"). Mając na uwadze wszystkie utalentowane nazwiska z ekipy filmowej, Netflix szykuje dla publiczności coś naprawdę intrygującego. Chciałabym, aby twórcy zainspirowali się "The Pitt", który – choć dopiero doczekał się 2. sezonu – już został ochrzczony najlepszym serialem medycznym wszech czasów. Pod względem zachwytów wśród krytyków przegonił nawet kultowy "Ostry dyżur". "The Pitt" jest ceniony przede wszystkim za swój realizm. Oczywiście w serialu praca lekarzy na oddziale ratunkowym została sfabularyzowana, niemniej scenarzyści nie uciekają przed trudnymi tematami, naukowym żargonem i intensywną atmosferą, która panuje wszędzie tam, gdzie walczy się o czyjeś życie. Chaos, braki kadrowe, zespół stresu pourazowego, groźba zamknięcia placówki i masowa strzelanina – to tylko część tego, co mogliśmy zobaczyć w pierwszych 15 odcinkach serialu medycznego Max stworzonego przez R. Scotta Gemmilla, w którym rolę dr. Michaela "Robby'ego" Robinavitcha zagrał nagrodzony Złotym Globem i Emmy (telewizyjnym Oscarem" Noah Wyle z "Ostrego dyżuru".