Zbigniew Ziobro zostaje nad Dunajem a węgierski premier, Viktor Orbán, ewidentnie ma ubaw kosztem polskich polityków. Oni przychodzą na kolanach. On udziela im łaskawie azylu. I wtrąca się do polskiej polityki. W przyszłości przecież będzie oczekiwał dowodów wdzięczności.