Widok charakterystycznego grilla BMW lub znaczka Skody w lusterku wstecznym od lat powoduje u polskich kierowców odruchowe zdjęcie nogi z gazu. Jednak flota polskiej policji przechodzi dynamiczną metamorfozę. Do gry wchodzą drapieżne, hiszpańskie hot-hatche, które znacznie trudniej odróżnić od cywilnych aut pasjonatów motoryzacji. Jak dziś skutecznie rozpoznać każdy nieoznakowany radiowóz i ustrzec się przed mandatem? Przede wszystkim: NIE ŁAM PRZEPISÓW! Ale jeśli chcesz się dowiedzieć po prostu z ciekawości, czy auto za Tobą jest radiowozem, czy też nie, to mamy kilka spostrzeżeń. Jeszcze dekadę temu sprawa była prosta i widząc ciemnego Opla Vectrę lub Insignię z kierowcą i pasażerem, wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z drogówką. Później nastała era nieoznakowanych aut marki Skoda Superb oraz BMW serii 3, które zalały polskie drogi ekspresowe i autostrady. Dziś jednak sytuacja na drodze staje się coraz bardziej skomplikowana. Funkcjonariusze z grupy SPEED otrzymują do dyspozycji sprzęt, który osiągami zawstydza większość aut poruszających się po naszych drogach, a jego wygląd jest mylący jak nigdy dotąd. Mowa tu przede wszystkim o najnowszym nabytku mundurowych, czyli samochodach marki Cupra. Dla wielu kierowców to wciąż nowość, a brak świadomości może kosztować sporo punktów karnych. Na co zwrócić uwagę patrząc w lusterko? Choć flota policyjna jest coraz nowocześniejsza, pewne elementy wyposażenia pozostają niezmienne i to właśnie one są naszą pierwszą linią obrony. Nieoznakowany radiowóz to wciąż pojazd uprzywilejowany, który musi posiadać specyficzne oprzyrządowanie. Czego szukać wzrokiem? Przede wszystkim dodatkowe anteny. Choć technologia poszła do przodu i nie są to już wielkie "baty" znane z lat 90., to wprawne oko zauważy na dachu nienaturalne zagęszczenie systemów łączności. Często obok standardowej "płetwy rekina" znajduje się dodatkowy, niewielki element, który służy do komunikacji radiowej. Warto jednak pamiętać, że w najnowszych modelach policja stara się ukrywać te elementy coraz skuteczniej. Drugim kluczowym elementem są kamery wideorejestratora. Wciąż najpopularniejszym systemem w Polsce jest Videorapid 2A polskiej firmy Zurad. Charakterystyczna, niewielka kamera montowana jest tuż przy lusterku wstecznym, a druga przy tylnej szybie. Jeśli w aucie jadącym za Tobą widzisz na desce rozdzielczej, tuż przy słupku A lub na środku, dziwne, niefabryczne urządzenia, powinna Ci się zapalić czerwona lampka. Kolejny "klasyczny" znak rozpoznawczy to przyciemniane szyby. O ile tylne szyby są standardem w wielu autach cywilnych, o tyle w radiowozach często stosuje się mocne przyciemnienie, aby ukryć wyświetlacz sterujący wideorejestratorem oraz umundurowanie funkcjonariuszy. A skoro o nich mowa to załoga to zazwyczaj dwie osoby. Jeśli widzisz w dynamicznym aucie dwóch mężczyzn siedzących sztywno, ubranych w ciemną odzież (nawet jeśli nie widać pagonów, policyjne polary są charakterystyczne), jest to sygnał ostrzegawczy. Warto też zwrócić uwagę na styl jazdy. Nieoznakowane radiowozy często "skanują" ruch. Jadą z prędkością nieco wyższą niż prawy pas, ale nie wyprzedzają agresywnie, dopóki nie namierzą "ofiary". Utrzymywanie stałego dystansu za szybko jadącym autem to procedura pomiarowa. Pamiętajmy, że polskie wideorejestratory nie mierzą prędkości Twojego auta radarem, ale wyliczają średnią prędkość radiowozu na określonym odcinku. Aby mandat był ważny, policjant musi zrównać prędkość z Twoim pojazdem. Jeśli ktoś "siedzi Ci na zderzaku" i nie wyprzedza mimo wolnego pasa, to zdejmij nogę z gazu. Nie zapominajmy o oświetleniu. Sygnały błyskowe w nieoznakowanych radiowozach ukryte są zazwyczaj za grillem (atrapą chłodnicy) oraz za przednią szybą (często w okolicach osłon przeciwsłonecznych). Widać je, dopiero gdy zostaną uruchomione, ale w niektórych modelach, patrząc w lusterko wsteczne, można dostrzec nienaturalne, ciemne punkty za "nerkami" BMW lub wlotami powietrza innych marek. Hiszpański temperament w służbie prawa To właśnie ten fragment jest kluczowy dla kierowców, którzy przyzwyczaili się wypatrywać wyłącznie bawarskich limuzyn. Polska policja postawiła na nowoczesność i agresywny design, wprowadzając do służby samochody marki Cupra Leon. To zmiana reguł gry, ponieważ te auta naturalnie wtapiają się w tłum pojazdów cywilnych entuzjastów motoryzacji. Czym charakteryzują się policyjne Cupry? Przede wszystkim są to modele o bardzo wysokich osiągach. Pod maską znajdziemy zazwyczaj silniki 2.0 TSI o mocy sięgającej nawet 300 lub 310 koni mechanicznych. Taka moc pozwala na sprint do "setki" w granicach 5 sekund. To oznacza, że ucieczka przed takim radiowozem jest w warunkach drogowych w zasadzie niemożliwa i skrajnie niebezpieczna. Jak rozpoznać policyjną Cuprę Leon? Kolorystyka: Policja często wybiera lakiery, które są modne i "cywilne". Nie szukajmy tylko czarnych aut. Policyjne Cupry mogą występować w odcieniach szarości, grafitu (np. popularny lakier Magnetic Tech), a nawet w matowych wykończeniach, które są znakiem rozpoznawczym tej marki. Nadwozie: Do służby trafiają zarówno wersje Hatchback, jak i praktyczniejsze Sportstourer (kombi). Te drugie są szczególnie mylące, bo wyglądają jak typowe, szybkie auto rodzinne. Oznaczenia: Cupra ma bardzo charakterystyczne, miedziane logo. Jeśli widzisz agresywnie stylizowane auto z miedzianym znaczkiem, poczwórnymi końcówkami układu wydechowego i sportowymi felgami, które "przykleiło" się do Twojego zderzaka, więc zachowaj czujność. Oświetlenie ostrzegawcze: W Cuprach jest ono zintegrowane jeszcze lepiej niż w starszych modelach. Nowoczesne atrapy chłodnicy o strukturze plastra miodu doskonale maskują niebieskie diody LED. Wprowadzenie marki Cupra do floty to sygnał, że policja chce być mniej widoczna. Cupra Leon to auto, które kojarzy się z młodymi kierowcami, tuningiem i zlotami motoryzacyjnymi, a nie z poważną pracą wydziału ruchu drogowego. I właśnie to jest ich największą siłą. Kierowca, widząc w lusterku sportowego Seata (bo tak wielu wciąż postrzega Cuprę), myśli raczej, że ktoś chce się ścigać, a nie wystawić mandat. To psychologiczna pułapka. Oprócz Cupr i BMW serii 3 (najczęściej modele 330i xDrive), na drogach wciąż można spotkać Skody Superb (często z silnikami 2.0 TSI 272 KM lub 280 KM) oraz Volkswageny Passaty. Każde z tych aut łączy jedno, czyli potężny zapas mocy. Mit o tym, że policyjnemu autu "brakuje tchu" przy wysokich prędkościach, można włożyć między bajki. Dzisiejsze nieoznakowane radiowozy to techniczna czołówka. Są serwisowane, mają napęd na cztery koła (xDrive w BMW, 4Drive w Cuprze) i przeszkolonych kierowców za kółkiem.