Dey nigdy nie ukrywał, że był w Stutthofie. W sądzie zapytał: dlaczego teraz?

Stefana Waterkampa charakteryzuje ascetyczny wygląd: jest wysoki i chudy jak tyczka, krótko ostrzyżony, ma długie, patykowate kończyny. W sądzie adwokat Bruno Deya górował nad swoim klientem, nie próbował jednak zdominować przewodu sądowego. W ciągu pierwszych tygodni i miesięcy procesu długo zachowywał milczenie; odzywał się jedynie po to, by prosić o przerwę na odpoczynek i zebranie sił przez oskarżonego.