Takie sytuacje w polityce międzynarodowej raczej się nie zdarzają — a jednak. Prezydent Mołdawii Maia Sandu czuje na tyle silne zagrożenie ze strony Rosji, że dla obrony Mołdawian przed nią postanowiła postawić na szalę suwerenność swojego kraju — zadeklarowała, że w potencjalnym referendum opowiedziałaby się za zjednoczeniem z sąsiednią Rumunią. Choć w najbliższej przyszłości prawdopodobnie do tego nie dojdzie — bo większość mieszkańców nie popiera tej wizji — sama publiczna deklaracja tego rodzaju jest przełomem. Pokazuje skalę bezprecedensowych zagrożeń, przed którymi stanęło państwo kandydujące do UE.