Czy to wskutek dysproporcji aktorskich talentów, czy przez niezręczny sposób rozpisania dwóch głównych ról – Kelleya i Göringa – przez niemal cały seans „Norymbergi” odczuwałem większą sympatię do utytego Russella Crowe’a jako Göringa niż jego psychiatry granego przez Ramiego Maleka. A może co innego było tego przyczyną? Na przykład Wenezuela. Albo Grenlandia.