Świetnie, że odkrywamy kolejne zapomniane artystki. Tylko co z artystkami żywymi?
Kochamy opowieści o artystkach tak wybitnych, że nie powstrzymały ich kłody rzucane im pod nogi przez patriarchat. Tak bardzo, że przegapiamy artystki, które właśnie się o te kłody potykają.