W obliczu lawiny amerykańskich gróźb przejęcia Grenlandii minister spraw zagranicznych Danii i jego grenlandzka odpowiedniczka polecieli do Waszyngtonu, mając nadzieję na konstruktywne rozmowy z sekretarzem stanu Marco Rubio. Jednak ich plan na spokojną dyplomatyczną rozmowę legł w gruzach i przerodził się w napiętą konfrontację w Białym Domu z wrogiem UE, J.D. Vance'em. Zamiast gestów uspokojenia padły twarde słowa, a atmosfera spotkania tylko wzmocniła obawy Europy przed nową, agresywną polityką USA. Dla wielu dyplomatów jest to sygnał, że spór o Grenlandię to coś znacznie więcej niż chwilowy kryzys.