Poczucie humoru Billy'ego Longa, którego Donald Trump chce wysłać na placówkę do Rejkiawiku, nie przypadło do gustu mieszkańcom Islandii. Gdy prezydent USA otwarcie mówi o zajęciu Grenlandii, nawet żartobliwe sugestie o aneksji kolejnej wyspy budzą niepokój. Po internecie krąży już petycja domagająca się nominowania innego ambasadora, który wykazałby się większym szacunkiem dla Islandczyków. Tymczasem napięcia dyplomatyczne między Amerykanami a Grenlandczykami i Duńczykami nie słabną.