Zamiast wyjścia z kryzysu – kolejna przerwa. Rada Krajowa Polski 2050 miała zdecydować, jak uratować skompromitowany proces wyboru nowego przewodniczącego. Zakończyło się na przerwaniu obrad, "wylogowaniu" Szymona Hołowni i jeszcze większym wrażeniu chaosu w partii. Piątkowe posiedzenie Rady Krajowej Polski 2050 ruszyło po godz. 18:30 w formule online. Stawką było to, co zrobić dalej z wyborami nowego przewodniczącego po tym, jak w poniedziałek unieważniono całą drugą turę głosowania z powodu "nieprzewidzianych problemów technicznych". Szymon Hołownia prowadził obrady z zagranicy. Około godz. 23 czasu polskiego miał przekazać prowadzenie Agnieszce Buczyńskiej, powołując się na zmęczenie i późną godzinę w miejscu, w którym przebywał. W praktyce oznaczało to jego wylogowanie z posiedzenia w momencie, gdy – jak twierdzi część działaczy – głosowania zaczynały układać się nie po jego myśli. To właśnie Buczyńska ogłosiła następnie przerwę w obradach do poniedziałku do godz. 18. W wydanym w nocy oświadczeniu zapewniła, że decyzja była podyktowana "troską o zachowanie wysokich standardów pracy Rady Krajowej" i potrzebą uporządkowanego, merytorycznego dokończenia posiedzenia. Podkreśliła, że działała w granicach swoich uprawnień, a przerwa ma umożliwić spokojne procedowanie dalszych punktów. Partia w pół kroku. Wybory unieważnione, przywództwa brak Piątkowe posiedzenie nie było początkiem kryzysu, lecz jego kolejnym aktem. Przypomnijmy: druga tura wyborów przewodniczącego Polski 2050 odbyła się 12 stycznia, również online. Do dogrywki weszły dwie ministerki z rządu: szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska oraz ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Głosowanie miało zakończyć się o godz. 22, a wkrótce potem miały zostać ogłoszone wyniki. Zamiast tego późnym wieczorem pojawił się komunikat o problemach technicznych i informacji, że system do głosowania zamknął się przedwcześnie. Krajowa Komisja Wyborcza uznała, że w tej sytuacji całą drugą turę należy unieważnić, a Rada Krajowa ma wyznaczyć nowy tryb dalszego postępowania. Właśnie to miało być ustalone wczoraj: czy powtarzać jedynie drugą turę, zachowując dotychczasowy duet kandydatek, czy wyzerować cały proces, łącznie z możliwością zgłaszania nowych nazwisk. Od tego zależy przyszłość samego Szymona Hołowni. We wrześniu ogłosił, że rezygnuje z ubiegania się o kolejną kadencję jako przewodniczący, a równolegle starał się o stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców. Gdy ten scenariusz upadł, zaczął sygnalizować, że mógłby wrócić do gry o przywództwo – ale tylko w sytuacji, gdy wybory zostaną przeprowadzone od początku. W przeciwnym wypadku rozważy odejście z partii. Według niektórych relacji takie stawianie sprawy jest odbierane wewnątrz partii jako forma presji na Radę Krajową. Pojawiają się słowa o "szantażu emocjonalnym" i wrażenie, że Polska 2050 coraz bardziej przypomina ugrupowanie zdominowane przez jednego polityka, który formalnie schodzi z pierwszej linii, ale nadal trzyma rękę na hamulcu awaryjnym.