Istnieje coś takiego, jak „freudowskie przejęzyczenie” – człowiek czasem mimowiednie powie nie to, co wie, że powinien, tylko to, co naprawdę myśli. Coś takiego właśnie przydarzyło się kanclerzowi Merzowi, gdy przemawiał do przedstawicieli niemieckiego biznesu podczas spotkania noworocznego w Halle.