Zima to idealny moment na zaplanowanie wakacji. Biura podróży oferują jeszcze tanie oferty first minute, linie lotnicze uruchamiają promocje na loty, a wybór hoteli jest znacznie większy niż wiosną czy podczas last minute. Już teraz widać, że czarnym koniem będzie kraj, który właśnie wprowadził euro. Zmiana waluty to zawsze bardzo poważny krok. Kiedy robiła to Chorwacja, Polacy obawiali się, że wakacje będą droższe i nastąpi odwrót od tego kraju. Tak się nie stało, a liczba naszych podróżnych stale tam rośnie. Wiele wskazuje na to, że podobny los spotka także Bułgarię, która wyrasta na prawdziwego czarnego konia wakacji 2026. Wzrost zainteresowania jest bowiem ogromny i to zarówno w biurach podróży, jak i w indywidualnych podróżach. Bułgaria przyjęła euro. Turyści wybierający all inclusive mogą być spokojni W 2025 roku Bułgaria niespodziewanie poinformowała, że od 1 stycznia obowiązującą tam walutą będzie euro. Informacja ta była dużym zaskoczeniem, a wiele osób obawiało się, że spowoduje to wzrost cen i odwrót turystów. Dla wielu Polaków euro to synonim drożyzny. Jednak osoby wybierające wczasy nad Morzem Czarnym mogą spać spokojnie. Zwłaszcza jeżeli wybrały wczasy all inclusive. – Bułgaria jest popularnym kierunkiem w ofercie biur podróży, a klienci, którzy wyjeżdżają tam w ramach oferty zorganizowanej, nie powinni obawiać się wzrostu kosztów w związku z wprowadzeniem w kraju euro od 1 stycznia tego roku. Kontrakty zostały zawarte na długo przed wejściem kraju do strefy euro według wynegocjowanych stawek, a ceny wyjazdów są znane od wielu miesięcy, kiedy to wystartowała sprzedaż wyjazdów na tegoroczny sezon letni – mówi w rozmowie z naTemat.pl Marzena Buczkowska-German, ekspertka Wakacje.pl. Turystów uspokaja także Joanna Woźniak, dyrektorka produktu w Rainbow. – Nie dostrzegamy bezpośredniego wpływu wprowadzenia strefy euro w Bułgarii na zainteresowanie wyjazdami do tego kraju. Po pierwsze dlatego, że wyjazdy kupowane są ze sporym wyprzedzeniem i z pewnością wielu kupujących nie było świadomych planowanej zmiany waluty, a także dlatego, że nie jest to kluczowy czynnik determinujący decyzję o wyjeździe. Ceny wyjazdów do Bułgarii wciąż w przeliczeniu na złotówki są porównywalne i na ten moment nie dostrzegamy tutaj perspektywy dużych zmian – wyjaśnia. Eksperci są zgodnie w jeszcze jednej kwestii. Euro w Bułgarii nie tylko nie odstraszy turystów, ale pozwoli jej się dynamicznie rozwijać. Dla wielu inwestorów może to być ogromna zachęta do podejmowania tam działań, na których skorzystają także podróżni. Ogromne zainteresowanie wyjazdami do Bułgarii. All inclusive coraz popularniejsze – Moim zdaniem euro stanie się dla Bułgarii impulsem do wejścia w segment premium i HVLV (High Value, Low Volume). Stabilność walutowa przyciąga inwestycje w infrastrukturę, co widać, chociażby w kurorcie Burgas, który dominuje w naszych rezerwacjach na nadchodzący sezon. Podróżnicy nie oczekują już po prostu noclegu – szukają efektywności i bezpieczeństwa, które dają pakiety Lot+Hotel – wyjaśnia Jarosław Grabczak, Head of Commercial Product w internetowym biurze podróży eSky.pl. – Z perspektywy turystycznej zmiana waluty w Bułgarii nie powinna wpłynąć negatywnie na zainteresowanie tym kierunkiem. Wręcz zmiana na euro przysporzy podróżującym mniej problemu, bo lew bułgarski był mniej dostępny niż euro – dodaje w rozmowie z naTemat przedstawicielka Rainbow. Dowód tego, że Polacy nie wystraszyli się euro w Bułgarii widać także w liczbach. Wakacje.pl notują dwucyfrowy wzrost liczby rezerwacji wczasów w tym kraju. Mowa tu o wakacjach all inclusive, ale i o zimowych wypadach na narty. Sprzedaż bułgarskich wczasów w Rainbow rośnie stabilnie od pięciu lat i tendencja ta się utrzymuje. W eSky.pl doszło natomiast to gigantycznego wzrostu zainteresowania. – Jako branża często zadajemy sobie pytanie: czy nowa waluta "wystraszy" polskiego klienta? Dane eSky Group dają tu jednoznaczną odpowiedź: notujemy ponad 400 proc. wzrost zainteresowania tym kierunkiem rok do roku. To dowód na to, że Polacy przestali postrzegać Bułgarię wyłącznie przez pryzmat "niskiej ceny", a zaczęli doceniać jej ewolucję w stronę jakościowej, europejskiej destynacji – dodaje Grabczak. Więcej lotów do Bułgarii to klucz do sukcesu. Wcześniej Polacy zapominali o tym kierunku Dane z biur podróży są bardzo dobrą informacją dla Bułgarii. Polacy są bowiem drugą najliczniejszą nacją odwiedzającą ten kraj. Przegrywamy tylko z Rumunią. Jednak rodzinne wczasy all inclusive, czy nawet wrześniowo-październikowe urlopy par to nie jedyny zastrzyk podróżnych z Polski nad Morzem Czarnym. Błyskawicznie rozwija się tam bowiem turystyka indywidualna. Pod tym względem Bułgaria jeszcze w 2024 roku notowała spory regres. Jak wynika z danych Skyscanner w październiku 2024 roku zainteresowanie Polaków porównując rok do roku spadło o 23 proc. W listopadzie wyszukiwań było o 3 proc. mniej, a średnia różnica rok do roku wynosiła -14 proc. W 2025 roku wyglądało to jednak zupełnie inaczej. W październiku wzrost w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku wyniósł 90 proc. W listopadzie i grudniu było to natomiast aż +170 proc. Roczna średnia wyniosła natomiast +173 proc. – Taki skok oznacza nie tylko odrobienie wcześniejszych spadków, ale realny wzrost popularności Bułgarii wśród polskich podróżnych. Można to odczytywać jako sygnał powrotu zaufania do podróżowania oraz rosnącego zainteresowania kierunkami oferującymi dobry stosunek jakości do ceny – a właśnie tak Polacy często postrzegają Bułgarię – mówi nam Kacper Trela, ekspert marki Skyscanner. Jednak na zainteresowanie Bułgarią ogromny wpływ miało zwiększenie liczby lotów. Tylko w 2025 roku informowaliśmy o otwarciu tras Ryanaira z Modlina i Krakowa do Sofii, czyli stolicy tego kraju. Kraków ze stolicą Bułgarii w czerwcu 2025 roku połączył także Wizz Air. Natomiast w wakacje 2026 przewoźnik z Węgier zabierze turystów z Katowic do Warny. Będzie to typowo wakacyjne połączenie oferowane od 7 czerwca do 22 października. Bułgaria to kolejny przykład tego, że bezpośrednie połączenia to klucz do przyciągnięcia polskich turystów. Uwielbiamy testować nowe trasy i odkrywać nowe miejsca, albo takie, które zostały przez nas zapomniane. Takim poniekąd jest Bułgaria. Przez lata kojarzyła się ona z klimatem rodem z PRL-u, a teraz to jeden z ulubionych kierunków rodzin z dziećmi. Dodatkowo mimo wprowadzenia euro pozostaje miejscem, które nie zrujnuje naszego budżetu. Średnia cena tygodniowego all inclusive w szycie sezonu utrzymuje się tam na poziomie ok. 4 tys. zł za osobę, a można znaleźć także znacznie tańsze oferty.