Trump odpalił nową strategię i od razu przeszedł do konkretów. Operacja na półkuli zachodniej, twarda retoryka wobec pogrążonego w protestach Iranu oraz powrót do pomysłu kontroli Arktyki mówią jedno: Waszyngton wraca do stref wpływów. Stawką są zasoby, szlaki morskie i strategiczna przewaga — nie ideały. A jeśli to rzeczywiście nowa doktryna, świat zaraz zobaczy jej najmroczniejszą stronę.