Lubię sobie czasem wejść do sklepu z odzieżą używaną, ale wciąż jeszcze całkiem dobrą. Można by to próbować podpinać pod badania naukowe z zakresu antropologii codzienności, ale po co, skoro mnie chodzi wyłącznie i po prostu o to, żeby popatrzeć, czy aby jakaś wspaniała kreacja z drugiej ręki nie ulega marnowaniu. Czy nie powinnam czegoś pilnie uratować, by błyszczeć w tym później tu albo ówdzie.