Wszystkie te substancje znamy od dekad. Zmieniło się tylko to, że bez nich nowoczesne wojsko, przemysł obronny i energetyka po prostu przestają działać. W świecie, w którym wojny wygrywa się nie tylko czołgami, ale łańcuchami dostaw, dostęp dolitu, metali ziem rzadkich czy wolframu staje się równie ważny jak liczba dywizji. Problem w tym, że ich wydobycie i przetwarzanie skoncentrowało się w kilku wrażliwych punktach globu, często poza kontrolą Zachodu. I właśnie tam zaczyna się cicha, surowcowa odsłona rywalizacji o bezpieczeństwo. Jest ona mniej widowiskowa niż defilady, ale znacznie bardziej decydująca.