Ten rozdźwięk – między zewnętrzną widzialnością a wewnętrzną niemocą – nie jest wyłącznie skutkiem represji Kremla. Coraz częściej wygląda na produkt uboczny samej opozycji: jej struktury (a raczej ich braku), jej konfliktów o legitymację i pieniędzy oraz nieustannej wojny o to, kto ma prawo mówić w imieniu „demokratycznej Rosji”.