Mimo utraty tytułów i kontrowersji dotyczących związków z Jeffreym Epsteinem, Andrew Mountbatten-Windsor wciąż pozostaje ósmy w kolejce do brytyjskiego tronu. Teraz rząd w Londynie rozważa definitywne usunięcie brata Karola III z linii sukcesji – niezależnie od wyniku trwającego śledztwa. Nie jest to jednak takie łatwe. W czwartek wieczorem Andrzej Mountbatten-Windsor został wypuszczony po 11 godzinach zatrzymania. Policja aresztowała go w jego 66. urodziny pod zarzutem nadużycia stanowiska publicznego, a następnie objęła statusem "zwolniony do czasu zakończenia czynności wyjaśniających". Andrzej Mountbatten-Windsor został zatrzymany Sprawa ma związek z relacjami syna Elżbiety II i brata Karola III z Jeffreyem Epsteinem, skazanym przestępcą seksualnym. To właśnie presja społeczna i polityczna po ujawnieniu tych kontaktów doprowadziła jesienią ubiegłego roku do odebrania Andrzejowi tytułów, w tym prawa do używania tytułu "książę". Według informacji przekazywanych przez media, obecne śledztwo dotyczy potencjalnego przekazywania poufnych dokumentów osobie trzeciej – Epsteinowi – już po jego skazaniu. Nie chodzi więc wyłącznie o prywatne relacje, lecz o możliwe naruszenie zasad bezpieczeństwa państwa i zaufania publicznego. Arystokrata konsekwentnie zaprzecza wszelkim zarzutom. Jak ustaliło BBC, policja nadal przeszukuje Royal Lodge – 30-pokojową rezydencję w Windsorze, w której Andrew mieszkał przez wiele lat. W ostatnich dniach na terenie posiadłości widziano kilkanaście nieoznakowanych radiowozów, choć nie wszystkie działania muszą mieć bezpośredni związek ze śledztwem. Były książę Andrzej usunięty z brytyjskiej linii sukcesji? Wciąż jest ósmy w kolejce do tronu Tymczasem brytyjski rząd chce usunąć byłego księcia Andrzeja z linii sukcesji do tronu. Minister obrony Luke Pollard powiedział w rozmowie z BBC, że taki krok byłby "właściwą rzeczą do zrobienia", nawet jeśli dochodzenie nie doprowadzi do postawienia zarzutów. Jak podkreślił, rząd współpracuje w tej sprawie z Pałacem Buckingham, by uniemożliwić sytuację, w której były książę Yorku mógłby znaleźć się "o krok od tronu". Usunięcie Andrzeja z brytyjskiej linii sukcesji wymagałoby jednak ustawy przyjętej przez parlament i zatwierdzonej królewskim podpisem. Co więcej, zmiana musiałaby uzyskać akceptację 14 państw Wspólnoty Narodów, w których Karol III jest głową państwa, m.in. Kanady, Australii, Jamajki i Nowej Zelandii. Obecnie linia sukcesji wygląda następująco: po królu Karolu III dziedzicami są książę William i jego troje dzieci, następnie książę Harry i jego dwoje potomstwa, a dopiero potem Andrzej, który obecnie jest ósmy w kolejce do tronu. Choć realna perspektywa objęcia przez niego tronu jest znikoma, część polityków uważa, że samo jego miejsce w kolejce stanowi problem wizerunkowy dla monarchii. Usunięcie Andrzeja z linii sukcesji oznaczałoby także utratę przez niego roli counsellor of state (radcy stanu), czyli osoby mogącej zastępować monarchę w czasie choroby lub zagranicznych wizyt. Historyk David Olusoga powiedział w programie Newsnight, że w rządzie i pałacu panuje dziś "desperacka potrzeba postawienia zapory ogniowej między tym kryzysem a całą instytucją monarchii", stąd ruchy gabinetu Keira Starmera w sprawie Mountbattena-Windsora. Pałac Buckingham na razie milczy. Szanse Andrzeja Mountbattena-Windsora na tron są i tak znikome Nie wszyscy w Partii Pracy są jednak przekonani, że zmiana prawa jest konieczna – część posłów wskazuje, że były książę Yorku i tak nigdy nie zbliży się do tronu. Na razie rząd zapowiada więc ostrożność. A co na to inne partie? Lider Liberalnych Demokratów Ed Davey podkreślił, że policja musi móc "wykonywać swoją pracę bez strachu i bezstronnie", dodając jednocześnie, że parlament będzie musiał rozważyć zmiany w prawie "we właściwym momencie". Liderka Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch zaznaczyła, że "wszyscy w życiu publicznym muszą dać przestrzeń policji na przeprowadzenie dochodzenia". Poparcie dla ewentualnej ustawy zadeklarowała już Szkocka Partia Narodowa. Jej lider w Westminsterze Stephen Flynn potwierdził, że SNP zagłosowałaby za usunięciem Andrzeja z linii sukcesji. Pałac Buckingham oficjalnie nie komentuje planów rządu. Były sekretarz komunikacji monarchy Julian Payne podkreśla jednak, że król potrafi oddzielić więzi rodzinne od obowiązków państwowych. – To jest jednostka, a nie członek Rodziny Królewskiej. Te dwie rzeczy są traktowane zupełnie inaczej – powiedział w rozmowie z BBC Breakfast. Warto dodać, że Andrzej wycofał się z oficjalnych obowiązków już w 2019 roku, po krytyce katastrofalnego wizerunkowo wywiadu dla BBC Newsnight dotyczącego jego relacji z Epsteinem.