Sprawdziliśmy, jak się mieszka przy granicy Polski z Rosją. "Nagle zniknęli"

"Przyszedł już do mnie kiedyś dziennikarz i pyta, jak się mieszka na końcu świata. Mówię: hola hola proszę pana, na początku. Mieszkamy nie na końcu, tylko na początku świata. Ruskich się nie boję" — zaznacza w rozmowie z Marcinem Terlikiem sprzedawczyni pracująca w sklepie w Nowej Pasłęce, tuż przy granicy z obwodem królewieckim. Sprawdzamy też, jak wygląda "ostatnia plaża w Schengen".