Oszuści wymyślili nowy, wyjątkowo podstępny sposób na wyłudzanie pieniędzy. Wykorzystują do tego szybkie i popularne przelewy na telefon BLIK. Oficjalne ostrzeżenie przed tym bardzo niebezpiecznym scamem wydał bank PKO BP. Jak się przed tym uchronić? Już w styczniu pisaliśmy o nowym przekręcie wykorzystującym naszą uczciwość i naiwność. Niestety ta sprytna metoda ma się świetnie i stale rośnie w siłę. Ofiarami padają klienci kolejnych instytucji w Polsce. "Przypadkowy" przelew BLIK na telefon. Jak działa nowy mechanizm oszustwa? Cały proces zaczyna się bardzo niewinnie i zaskakująco. Ktoś wpłaca pieniądze na nasze konto z obcego numeru (oszuści po prostu przelewają kasę na losowe numery za pośrednictwem BLIK). Chwilę później dzwoni do nas telefon... Rozmówca gorączkowo tłumaczy, że "to przez pomyłkę". Czasem zmyśla historyjkę o tym, że coś od nas kupił na OLX, Vinted czy Allegro. I prosi o pilny zwrot gotówki, mocno wywierając na nas presję czasu. Może np. twierdzić, że ma do opłacenia rachunki. Najważniejszy jest jednak jeden szczegół, na który musimy uważać i który od razu zdradza, że dzwoni do nas cwaniak. "Oszust chce jednak, żeby zwrócić pieniądze na zupełnie inny numer telefonu lub konta" – ostrzega w swoim komunikacie bank PKO BP. Jak oddać pieniądze i uniknąć utraty oszczędności? Jeśli na twoim rachunku pojawią się tajemnicze środki, nie panikuj. Oszuści właśnie na to liczą, że pod wpływem stresu popełnisz głupi błąd. Co robić w takiej sytuacji? "Jeśli masz pewność, że te pieniądze nie powinny trafić do Ciebie, możesz je zwrócić na numer konta, z którego wysłano przelew. Pod żadnym pozorem nie wysyłaj pieniędzy na inny numer konta lub telefonu wskazany przez nieznajomą osobę" – radzi PKO BP. Nigdy nie udostępniajmy też swoich haseł i nie instalujmy polecanych żadnych aplikacji po prośbie rozmówcy. "Płatności BLIK są bezpieczne, pamiętaj jednak, by zawsze zachować czujność i stosować się do zasad bezpieczeństwa" – apeluje bank. Oszustwo "na pomyłkę" robi z ciebie "słupa" Każdy się teraz zastanawia: co tutaj jest nie tak, skoro operujemy cudzymi pieniędzmi? 99 proc. osób raczej odeśle je od razu. W naTemat pisaliśmy, że nikt z nas nie chce przecież odpowiadać przed sądem za bezpodstawne wzbogacenie się. Zwłaszcza że nie chodzi tu o milion złotych, a kilkaset. Wolimy szybko oddać czyjeś pieniądze i mieć czyste sumienie. To z kolei może wpędzić nas jednak w poważne kłopoty. W rzeczywistości odsyłane środki pochodzą od innej ofiary, kupującej w sieci fikcyjny towar. Złodziej celowo podaje jej nasz numer. Odsyłając kwotę pod wskazany przez niego adres, zostajemy nieświadomym pośrednikiem i ułatwiamy pranie brudnych pieniędzy. Ten mechanizm kradzieży jest przerażający, bo wciąga niewinnych ludzi w zorganizowane przestępstwo. Zjawisko to z pewnością będzie przybierać na sile w kolejnych miesiącach. Najlepszą obroną pozostaje jak zwykle ostrożność, czujność i w razie wątpliwości od razu kontaktujmy się z własnym bankiem.