Od początku roku Rosjanie są w stanie ciągłego szoku. Najpierw z powodu cen produktów spożywczych. Potem z powodu rachunków za media i prąd. Wreszcie ostatnio dowiedzieli się, że 39 proc. dochodów będą przeznaczać na żywność. Kreml już nie próbuje ich nawet mamić obietnicami, że będzie lepiej — szyderczo śmieje im się w twarz. Ogórki podrożały? Niech jedzą szczaw i kaszę. Media są drogie? Przodkowie żyli przy świetle lamp naftowych i nic im nie było. A problemem drogiego dostępu do internetu Putin już się zajął. Rosjanie zapomnieli o tradycjach — i muszą za to zapłacić. I to słono.