"Papierosy, noszone buty, żelki i samochody... a człowiek żył jak król". Przez granicę z Niemcami przemycało się niemal wszystko
Z fajkami wpadli raz. W Kołbaskowie, w Audi 80. Bagażnik pełny. — Człowiek to miał więcej szczęścia niż rozumu — wspomina Tadeusz lata 90., gdy Szczecin i Goleniów żyły w dużej mierze z przemytu.