Donald Trump wygłosił najdłuższe w historii orędzie o stanie państwa, które trwało aż godzinę i 48 minut. Prezydent ogłosił nadejście "złotego wieku" Ameryki, zapowiedział sojusz z Wenezuelą i ostro zaatakował opozycję. Podczas wystąpienia nie zabrakło skandali: od wyprowadzenia kongresmena z sali, przez krzyki o aktach Epsteina, aż po otwartą kłótnię prezydenta z drwiącymi z niego Demokratami.