Czy w PiS spokój, czy panika? Jak odbierają ostatnie wyniki sondażowe? Kto mógłby zostać premierem, gdyby PiS doszło do władzy w 2027 roku? O tym wszystkim rozmawiamy z Jackiem Ozdobą, europosłem PiS. Pytamy też, czy ma kontakt ze Zbigniewem Ziobrą i Marcinem Romanowskim. Czy Węgry to nadal dla nich bezpieczna przystań? I czy mają plan B, jeśli Viktor Orban przegra wybory. Sondaże od tygodni nie są przychylne PiS. Wyniki są coraz gorsze, Jarosław Kaczyński ma coraz większy orzech do zgryzienia. Jak to widzą w PiS? Jacek Ozdoba, europoseł PiS, twierdzi, że patrząc na wyniki wyborów w 2023 roku, dziś większe powody do paniki ma KO. – Nie wygrała wyborów, ale stworzyła większość parlamentarną. I sądzę, że tu jest klucz i odpowiedź na to, jak wygląda sytuacja. Dzisiaj partie prawicowe, centrowe są z przewagą w parlamencie, więc panikę bardziej upatrywałbym po stronie Koalicji Obywatelskiej – mówi w rozmowie z Pawłem Orlikowskim. Jest przekonany: – Praktycznie jestem pewien, że wygramy wybory. Skąd ten optymizm? I z kim chcieliby rządzić, skoro Jarosław Kaczyński wyklucza współpracę z rywalami, zwłaszcza z Grzegorzem Braunem? – Ja sądzę, że finalnie Grzegorz Braun nie będzie miał dobrego wyniku. Co innego jest emocja społeczna, co innego świadoma decyzja przy urnach wyborczych. Jak pokazywała historia, ugrupowania tego typu nie kończyły wcale z dobrymi wynikami. Ale już Mentzen i Bosak, kto wie. To trzecia siła, oni się utrzymują – mówi. Czy z nimi PiS mógłby wejść w koalicję? – Ja tego nie powiedziałem. To jest partia, która rywalizuje z nami, więc co by było gdyby było, jest ciężkie do powiedzenia. Pan prezes Jarosław Kaczyński jest osobą, która jest wyjątkowo asertywna na jakiekolwiek naciski czy też na jakiekolwiek decyzje, które miałyby skutkować tylko dlatego, żeby przejąć władzę. Dla nas ważny jest program, ale jestem przekonany, że my nie będziemy potrzebowali w takim zakresie Konfederacji, więc zobaczymy – odpowiada europoseł PiS. Twierdzi, że nie jest zwolennikiem wielkiej awantury między centro-prawicowymi partiami, ale sądzi, że wyborcy na koniec i tak zagłosują na Prawo i Sprawiedliwość. Czy nie uważa jednak, że sprawa Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego jest obciążeniem dla PiS? Takie głosy docierają po stronie opozycji. – Nie podoba mi się to, jak niektórzy politycy w taki nonszalanski sposób, gdzieś z boku nagle zaczynają krytykować [ministra], tylko sami nie byli w rządzie – przyznaje. Ale zaraz szybko dodaje: – Pamiętajmy o tym, że decyzja pana prezesa jest taka, aby te wszystkie spory zamykać wewnątrz. Co słychać u Ziobry i Romanowskiego W Suwerennej Polsce mają kontakt z uciekinierami, którzy znaleźli schronienie na Węgrzech. Pytamy, co u nich słychać. – To nie jest żadna tajemnica, że sytuacja jest bardzo trudna pod względem nagonki politycznej, która jest prowadzona – odpowiada europoseł Ozdoba. Mówi o dzieciach Ziobry i groźbach. – Są to rzeczy, które przekraczają granicę dobrego smaku. Apeluję do całej klasy politycznej, żeby się uspokoić. Tak samo, gdyby był atak wobec pana premiera Donalda Tuska, to uważam, że nikt nie ma prawa atakować jego córki, jego syna, małżonki – mówi. Uważa, że system sprawiedliwości w Polsce jest sterowany ręcznie i ma doprowadzić do tego, że Zbigniew Ziobro będzie w areszcie tymczasowym do końca wyborów. Suchej nitki nie zostawia na ministrze Żurku i mówi o zemście politycznej. – Ale zemsta za co? Czy Zbigniew Ziobro naprawdę jest taki krystaliczny? I przecież zostawił taki wymiar sprawiedliwości, przed którym teraz ucieka – polemizuje Paweł Orlikowski. – Nie do końca, bo nigdy minister sprawiedliwości nie zostawiał takiego wymiaru sprawiedliwości, w którym sędzia jest na telefon, czy właściwie wykonuje polecenia, które są związane z minister – próbuje tłumaczyć Ozdoba. Co dalej z Ziobrą i Romanowskim? Czy jest plan B? Na Węgrzech zbliżają się wybory parlamentarne. Sondaże pokazują, że pierwszy raz od 2010 roku opozycja ma szansę wygrać. Pytanie, co wtedy z polskimi uciekinierami. Peter Magyar, lider centroprawicowej partii TISZA (Partia Szacunku i Wolności), która od miesięcy prowadzi w sondażach, już zapowiedział, że pod jego rządami "Węgry nie będą zapewniać schronienia, nie mówiąc już o azylu, zagranicznym przestępcom". Pytamy więc, czy jest plan B na wypadek, gdyby opozycja wygrała wybory na Węgrzech? W mediach już spekulowano o Mińsku, Moskwie, nawet USA. – Nie, błagam, absolutnie nie – reaguje Ozdoba. Jego zdaniem, nie ma szans, żeby Viktor Orban przegrał wybory. Więcej w rozmowie na kanale YouTube naTemat.pl.