Adam Mickiewicz miał swój typ i była to raczej Telimena niż Zosia. — I wcale nie uważał, że "gdy na dziewczynę zawołają: żono! Już ją żywcem pogrzebiono". Przeciwnie, lampeczka mu się zapalała, traktował to jak zaproszenie — mówi Aneta Korycińska w podcaście "Historia kobiet".