"Krym był punktem bez powrotu". 11 lat temu rosyjskie władze zamordowały jej ojca. "Tacy ludzie wiedzą, co ryzykują"

11 lat temu, 27 lutego 2015 r., jeden z najbardziej znanych rosyjskich opozycjonistów i najostrzejszych krytyków wojny przeciwko Ukrainie, Borys Niemcow, został zastrzelony w centrum Moskwy — zaledwie kilka kroków od Kremla. — Dopiero gdy przeczytałam o tym w CNN, zrozumiałam, co się stało — wspomina jego córka, Żanna, dziś również działaczka. — Po aneksji Krymu babcia napisała list do mojego ojca i poprosiła go, aby nie krytykował publicznie Putina — nie dlatego, że popierała aneksję, ale dlatego, że wyczuwała niebezpieczeństwo. Był świadomy ryzyka. Dla niego było jasne: jeśli opuści Rosję, zrezygnuje z walki politycznej — opowiada Niemcowa. W szczerym wywiadzie mówi o swoim tacie i zdradza, czy rosyjska opozycja ma jeszcze szansę.