Choć Władimir Putin przedłuża wojnę i przedstawia Rosję jako krainę mlekiem i miodem płynącą, jego gospodarka znajduje się w coraz bardziej opłakanym stanie. Kreml traci miliardy, a zwykli Rosjanie są zmuszeni do finansowania wojny. Przełomowym momentem okazały się tu zachodnie sankcje na gigantów sektora energetycznego. Nie oznacza to jednak, że rosyjska gospodarka wkrótce upadnie lub że możemy pozwolić sobie na samozadowolenie. Oznacza to, że presja na Moskwę działa i powinna zostać zintensyfikowana. Także w zakresie podejścia do Ukrainy.